6 lat temu, Irak
- Pamiętajcie, został dwa miesiące. Później wracamy do domu. Wreszcie zostawimy to piekło za sobą. - powiedział dowódca garnizonu. Odpowiedziały mu krzyki pełne radości. Garnizonowa stołówka była przepełniona żołnierzami. Tutaj uciekali myślami od wojny i od służby. Każdy był teraz w domu, z rodziną.
- Mogę się przysiąść? - Spytała wysoka brunetka.
- Jasne, czemu nie. - odpowiedział Will.
- No i co tam u ciebie, "Filozof" - spytała dziewczyna...
- Czekam, aż wrócę do domu...
- I zajmiesz się swoimi książkami. - przerwała mu w połowie zdania.
- A żebyś wiedziała, Jenny, a żeby wiedziała.
Jenny była pilotem i jedną z niewielu dziewczyn w kontyngencie Brytyjskim. Latała na wielu maszynach, była genialna w tym co robiła. A dodatkowo była piękna. Niespotykanie piękna. Momentalnie podbiła serce Willa. Zresztą podobnie było z nią. Kiedy spotkali się po raz pierwszy, oboje zostali zniewoleni piękną, szczerą miłością. Wielu kumpli Willa, zazdrościło mu tego. Po powrocie do kraju mieli wziąć ślub.
Wszystko zmieniło się tego samego dnia po południu.
To był rutynowy patrol. Dwa rosomaki jechały właśnie drogą, gdy jeden z nich wyleciał w powietrze. Mina. Załoga drugiego pojazdu momentalnie rzuciła się na pomoc kolegom. Nikt nie spodziewał się bezpośredniego ataku na patrol. Will zdążył wyskoczyć z maszyny, która chwilę później stała w płomieniach. Talibowie ostrzelali ich z RPG.
- POMOCY! PRZYŚLIJCIE WSPARCIE! ZOSTALIŚMY ZAATAKOWANI! - wrzeszczał Scott do słuchawki. Sekundę później leżał martwy od pocisków wroga. Will ukrył się w rowie koło drogi i stamtąd ostrzeliwał wroga. Kilka chwil później przyleciał helikopter. Za pomocą karabinów maszynowych ostrzeliwał talibów, ukrytych na pobliskim wzgórzu. Pilotowała Jenny.
Will widział jak jeden z Irakijczyków wyciągnął RPG. Próbował go zdjąć, jednak nie trafił. Pocisk trafił w maszynę, która momentalnie runęła na ziemię, cała w ogniu. Nikt nie miał szans.
Sekundy trwały dla niego całe wieki. Patrzył jak jego ukochana umiera, a on nie mógł na to nic poradzić. Wściekłość wypełniła całe jego ciało, całą duszę... Z szaleńczym wrzaskiem na ustach rzucił się na pozycję wroga...



