Wilhelm "Will" Portland

Poznaj tajemniczą przeszłość rozbitków.

Wilhelm "Will" Portland

Postprzez Skrzynia » 08 kwi 2010, 17:16

6 lat temu, Irak

- Pamiętajcie, został dwa miesiące. Później wracamy do domu. Wreszcie zostawimy to piekło za sobą. - powiedział dowódca garnizonu. Odpowiedziały mu krzyki pełne radości. Garnizonowa stołówka była przepełniona żołnierzami. Tutaj uciekali myślami od wojny i od służby. Każdy był teraz w domu, z rodziną.
- Mogę się przysiąść? - Spytała wysoka brunetka.
- Jasne, czemu nie. - odpowiedział Will.
- No i co tam u ciebie, "Filozof" - spytała dziewczyna...
- Czekam, aż wrócę do domu...
- I zajmiesz się swoimi książkami. - przerwała mu w połowie zdania.
- A żebyś wiedziała, Jenny, a żeby wiedziała.

Jenny była pilotem i jedną z niewielu dziewczyn w kontyngencie Brytyjskim. Latała na wielu maszynach, była genialna w tym co robiła. A dodatkowo była piękna. Niespotykanie piękna. Momentalnie podbiła serce Willa. Zresztą podobnie było z nią. Kiedy spotkali się po raz pierwszy, oboje zostali zniewoleni piękną, szczerą miłością. Wielu kumpli Willa, zazdrościło mu tego. Po powrocie do kraju mieli wziąć ślub.
Wszystko zmieniło się tego samego dnia po południu.

To był rutynowy patrol. Dwa rosomaki jechały właśnie drogą, gdy jeden z nich wyleciał w powietrze. Mina. Załoga drugiego pojazdu momentalnie rzuciła się na pomoc kolegom. Nikt nie spodziewał się bezpośredniego ataku na patrol. Will zdążył wyskoczyć z maszyny, która chwilę później stała w płomieniach. Talibowie ostrzelali ich z RPG.
- POMOCY! PRZYŚLIJCIE WSPARCIE! ZOSTALIŚMY ZAATAKOWANI! - wrzeszczał Scott do słuchawki. Sekundę później leżał martwy od pocisków wroga. Will ukrył się w rowie koło drogi i stamtąd ostrzeliwał wroga. Kilka chwil później przyleciał helikopter. Za pomocą karabinów maszynowych ostrzeliwał talibów, ukrytych na pobliskim wzgórzu. Pilotowała Jenny.
Will widział jak jeden z Irakijczyków wyciągnął RPG. Próbował go zdjąć, jednak nie trafił. Pocisk trafił w maszynę, która momentalnie runęła na ziemię, cała w ogniu. Nikt nie miał szans.
Sekundy trwały dla niego całe wieki. Patrzył jak jego ukochana umiera, a on nie mógł na to nic poradzić. Wściekłość wypełniła całe jego ciało, całą duszę... Z szaleńczym wrzaskiem na ustach rzucił się na pozycję wroga...
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Wilhelm "Will" Portland

Postprzez Skrzynia » 18 kwi 2010, 20:59

6 lat temu, kilka dni po katastrofie helikoptera
Irak, miejsce bliżej nieokreślone..


Trzask. po lewej stronie coś zaczęło chrobotać. Will otworzył oczy... Wokół panowała ciemność. A więc tak wygląda piekło. Pewnie cholerny Irak to dopiero przedsionek. Tu gdzie się znajdował było okropnie gorąco. Dodatkowo lewa noga zaczęła go niemiłosiernie bolec, podobnie zresztą jak głowa i prawa łopatka. Co się wtedy stało? Will próbował sobie wszystko ułożyć w głowie. Przypominał sobie jak jego patrol został zaatakowany, jak umierał Scott tuż obok niego, jak helikopter z Jenny runął na ziemię w płomieniach. A później?

Dzień katastrofy helikoptera

- To szaleństwo, Will! Nic ci jej nie zwróci! - słyszał za sobą wrzask sierżanta - Wracaj!
On jednak wiedział, że nie może. Z furią biegł wprost na pozycję nieprzyjaciela. Cudem tylko uniknął śmierci biegnąc zabójczy dystans do wzgórza. Wszedł na górę. Talibowie częściowo zaskoczeni jego pojawieniem się próbowali walczyć. Nic mi jej nie odda, co nie znaczy, że mogę to tak zostawić. Jeden strzał - pierwszy z arabów osunął się w kałuży krwi na ziemię. Drugi. Trzeci. Dostał w lewą nogę. Na chwilę upadł, ale zaraz walczył dalej. Czwarty. Któryś z talibów uderzył go kolbą swojego AK - 47 w prawą łopatkę. Will pociągnął za lufę broni i zabił przeciwnika nożem. Wstał. Talibowie okrążyli go. Nie miał najmniejszych szans. Jeśli mam zginać, to tylko teraz. Właśnie miał się rzucić na kolejnego araba, gdy niespodziewanie dostał czymś w potylicę. Stracił przytomność.

6 lat temu, kilka dni po katastrofie

Kolejny trzask. zaraz po nim pojawiło się światło. Will znajdował się w niewielkim pomieszczeniu, bez okien, bez mebli. Siedział przywiązany do krzesła na środku pokoju. Przyczyną wcześniejszego chrobotu była niewielka mysz. Jedyne wyście z celi były ciężkie metalowe drzwi. kolejny trzask i drzwi się otworzyły. Do pomieszczenia wszedł Iracki oficer
- a teraz albo mi powiesz wszystko co wiesz, albo będzie bolało - powiedział arab...
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie


Powrót do Retrospekcje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron