przez ToniPawel » 06 maja 2010, 19:53
Po wejściu do dżungli James od razu poczuł , że jest tu zimniej niż na plaży , z czego się ucieszył . Raz kozie śmierć – pomyślał i poszedł w inne , nieodwiedzane przez niego miejsce .
Po dojściu zobaczył tam parę siedzeń, drzewa owocowe i kiść dojrzałych bananów leżących przy jednym z największych bananowców. Gdy będę wracał wezmę te siedzenia do namiotu , mogą mi się przydać ,chociaż będzie trochę wygody.
Mimo , że nigdy tu nie był to zauważył jakieś ślady na ziemi . Pewnie rozbitkowie ,tędy już chodzili –mimo narzuconej myśli nie był przekonany co do tego .
James usiadł ,oparł się o drzewo i wziął owoce do ręki i zaczął je spożywać. Jak zwykle, gdy był głodny miały niebiański smak. Zjadł je prawie wszystkie ,zostawił jeszcze jednego na „czarną godzinę” i schował go do plecaka. Gdy wstawał poczuł lekki powiew wiatru na twarzy. Może to potwór –pomyślał ,ale szybko wyrzucił tą myśl z umysłu , aby nie popaść w panikę. Spojrzał na pień drzewa w celu uspokojenia się. Nie trwało to jednak długo , ponieważ ujrzał tam wielkiego i obrzydliwego pająka.
-Fuuu- powiedział cicho . Mężczyzna bardzo bał się pająków ,a nie chciał być w jego obecności , więc ruszył w nieznane zupełnie zapominając o tym.
[wodospad]