Obóz rozbitków

"Plaża" - złocisty piasek, lazurowa woda oceanu...

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Talib » 09 kwi 2010, 10:51

Gdy dotarli do obozu już się ściemniało, Locke pomógł Gabrielowi zanieść Karen do Jacka.
Nadal nie odzyskała przytomności. Gdy opowiadali o tym co ich zastało każdy był zszokowany.

- Idźcie już, nic tu po Was. Jak będzie z nią lepiej to Was powiadomię - powiedział Jack.

Dorin i Gabriel spojrzeli na siebie i poszli w stronę namiotu, zauważyli grupki osób przy ognisku.
Nagle dziewczyna zaczęła panikować, opowiadać jakieś niezrozumiałe dla Gabriela zdania.

Znowu zaczyna.

Mimo usilnych starań nie mógł jej uspokoić, krzyczał, prosił ale Dorin nadal swoje.
Gdy przechodzili koło zbiornika chlusnął ją wodą. Wreszcie umilkła, spojrzał na nią i zrobiło mu się jej żal.
Byli przemoczeni i zmęczeni, jej twarz zbierała się do płaczu.

- Przepraszam, nie wiem dlaczego to zrobiłem - powiedział i ją przytulił

- Chodź ogrzejemy się przy którymś z ognisk - objął ją ramieniem i udali się do najbliższego ogniska
- Możemy się dosiąść ? - zapytał Gabriel
- Oczywiście siadajcie - odpowiedział ktoś nieznajomy

Tutaj ktos kto chce moze w swojej historii opisać wlasnie ta sytuacje :)


Gadali o błahych sprawach, rozmowa się nie toczyła.
Gdy Dorin i Gabriel już się wysuszyli podziękowali za możliwość ogrzania się i poszli do namiotu,
gdzie po krótkiej chwili zasnęli .
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Kysio » 09 kwi 2010, 11:47

Nastał dzień 5. Freddy przeciągnął się ziewając. Wyszedł z namiotu. Zza ciemnych chmur przedzierały się promienie słońca. Wygląda to jak walka dobra ze złem pomyslał uśmiechając się. Był chyba jednym z pierwszych którzy wstali w ten poranek. 2-3 osoby już siedziały przy ognisku, zajadali się świeżym mango i rozmawiali, jakaś blondynka czytała książkę, Jack wychodził z namiotu (widać było że jest czymś zmartwiony), a w oddali Dale wychodził ze swojego namiotu.
Criger postanowił dziś odwiedzić kawałek wyspy, może zapolować, może coś zbudować.. Tymczasem postanowił pójść do dżungli, by nazbierać sobie owoców.

<dżungla>
Avatar użytkownika
Kysio
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 508
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Rzeszów
Ulubiona postać: Locke

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Skrzynia » 09 kwi 2010, 13:53

Kolejny dzień na wyspie. Chyba piąty, a może szósty. Nie ważne. Każdy dzień był pełny nowych doświadczeń. Wczorajszy również. Jego zbuntowany przyjaciel chyba wreszcie zrozumiał sytuację w której się znaleźli. To było coś. Ale niczego nie mógł porównać ze spotkaniem Jenny. A może tylko mi się przewidziało. Może wcale tam nikogo nie było. Dzisiejszy dzień miał być niezwykły. Z rana ekipa Sayida wyruszyła na wzgórze, aby sprawdzić sygnał krótkofalówki. W ciągu najbliższych paru godzin miało się okazać, jak będzie kształtowała się ich przyszłość. Czekając na powrót grupki, Will postanowił jeszcze raz sprawdzić miejsce w którym widział wczoraj swoją ukochaną. Chwycił plecak i ruszył w kierunku dżungli. Po drodze zaczepił go jakiś chłopak. Skądś kojarzył jego twarz i głos.
- Hej, jestem Charlie. Czy to ty przypadkiem nie kazałeś nam trzymać się w grupach, a teraz sam idziesz do dżungli.
- Możliwe. Skąd ja cię znam?
- Odpowiem, jeżeli pozwolisz mi pójść z sobą.
- Niech będzie. - obaj panowie ruszyli do dżungli.

[Dżungla]
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Wisnia » 12 kwi 2010, 19:37

Gdy Michał i Dona wybiegli na plaże ludzie jak zawsze krzątali się dookoła. Zahaczyli pierwsza napotkana osobę. Była to Rose.
- Hej. - Powiedział zdyszany Michał. - Widziałaś Willa?
- Tak. Powinien być u siebie. - Odpowiedziała Rose. - A wam co się stało?
- Długo by opowiadać. Teraz musimy znaleźć Willa. - odparł Michał i pobiegli w stronę namiotu "Kierownika rozbitków". Siedział przed namiotem.
- Hej szefie. Mamy sprawę. W dżungli znaleźliśmy jakieś groty, a przy nich mały wodospad. - Opowiadał Michał
- Było by to świetne miejsce na obóz w szczególności ze zapasy przy plaży zaczynają się kończyć. - Dodała Dona.
Avatar użytkownika
Wisnia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 293
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kalisz
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Yona » 12 kwi 2010, 23:48

Amy chodziła po obozie. Dziwnie się dzisiaj czuła, nie mogła znaleźć sobie miejsca. Otworzyła jedną z butelek. MacCutcheon. Skąd ten dupek ma takie alkohole?! Zresztą, ważne że są teraz jej. Nalała sobie do jednej z niewielu ocalałych szklaneczek z logiem Oceanic. Gdy napiła się, zrozumiała, że coś jest nie tak. Nie miała ochoty na nic. Spakowała się i ruszyła na wyprawę do dżungli.

[dżungla]
Avatar użytkownika
Yona
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 563
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Wrocław

Re: Obóz rozbitków

Postprzez maia » 18 kwi 2010, 18:48

Nikki siedziała na plaży przy swoim szałasie, który zbudował jakiś koleś, którego udało jej się sprytnie oczarowac.
Słońce grzało mocno a dziewczyna rozkoszowała się jego promieniami.
Od momentu katastrofy nie robiła nic. Całymi dniami przesiadywała w obozie delektując się jedzeniem, które zdobyli inni rozbitkowie. Jacy oni są dziwni! - Myślała każdego dnia obserwując biegających w te i we wte rozbitków. - Przecież ratownicy będą tu góra za dwa dni! Dziewczyna podniosła się w końcu z miękkiego piasku i zaczęła swą przechadzkę po z dnia na dzień coraz bardziej większym obozie. Obserwowała chodzących ludzi. Uśmiechając się do niektórych jeśli oni oczywiście to uprzednio zrobili.
Udała się na plaże... miała dośc tłumu rozbitków. Chciała pobyc trochę sama.


[Plaża]
Avatar użytkownika
maia
YEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 16
Dołączył(a): kwietnia 2010
Lokalizacja: Wyspa :O
Ulubiona postać: Shannon

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Skrzynia » 05 maja 2010, 11:46

Will siedział przed swoim namiotem. Po wyprawie do dżungli z Charliem doszedł do wniosku, że miejsce w którym się znaleźli jest niezwykłe. Niezwykłe i niebezpieczne. Dlatego musieli szybko opracować plan opuszczenia wyspy.
Tymczasem w jego stronę zbliżała się dwójka rozbitków...

- Hej szefie. Mamy sprawę. W dżungli znaleźliśmy jakieś groty, a przy nich mały wodospad. - Opowiadał Michał
- Było by to świetne miejsce na obóz w szczególności ze zapasy przy plaży zaczynają się kończyć. - Dodała Dona.

Will analizował przez chwilę to co usłyszał. Jaskinia. NO świetnie, tylko czy ją zbadali, czy wiedzą, że tam jest bezpiecznie. Spojrzał po dwójce przybyłych.
- Badaliście tą jaskinię? Zresztą mniejsza z tym, idziemy ją zobaczyć - zakomenderował. Chwycił plecak do którego wrzucił butelkę wody i kilka owoców. - Idziecie?
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Obóz rozbitków

Postprzez ToniPawel » 05 maja 2010, 14:37

Gdy James obudził się z głębokiego snu usłyszał szum fal uderzających o brzeg .Dopiero teraz zdał sobie sprawę, ile czasu przespał. Ujrzał już ludzi chodzących po plaży w te i we w te .
-Cholera –zaklął pod nosem, gdy uświadomił sobie , że nadal jest na wyspie.
Nie mógł pogodzić się z wieścią ,że nadal nikt ich nie odnalazł. Kilka dni przed katastrofą życie dopiero co zaczęło mu się układać, a teraz siedzi sam w namiocie i nawet nie wie, gdzie się znajduję.
Po spojrzeniu na nogę uświadomił sobie, że jest już całkowicie zdrowy.
-Uff ,chociaż będę mógł swobodnie się poruszać – powiedział sam do siebie.
Ujrzał także jedno mango leżące obok niego. To pewnie Jack mi to przyniósł, ale który…- zamyślił się. Niemal po sekundzie rzucił się zawzięcie , z za chwilę delektował się soczystym miąższem. . Było przepyszne ,wreszcie zaspokoił, choć na chwilę swój głód . Pewnie nie jadł już od kilku dni i zjadłby teraz nawet chrząszcza tylko po, to by się najeść i nie czuć już takiej pustki w brzuchu.
Po zjedzeniu owocu wyszedł z namiotu i ujrzał jak wiele zmian zaszło, odkąd się tu rozbili. Niemal każdy rozbitek miał swój namiot oraz broń .Przypomniał sobie nagle o swojej siekierze ,więc pobiegł zakłopotany do namiotu i zaczął jej szukać . Nie zajęło mu to długo czasu , a nawet wcale, ponieważ spostrzegł ,że leżała oparta o plecak. Wziął ją do ręki i zobaczył jaka jest brudna , więc poszedł wzdłuż brzegu , aby mógł znaleźć ciche miejsce do oczyszczenia jej ze krwi i zaostrzenia.

[plaża]
ToniPawel
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 87
Dołączył(a): stycznia 2010

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Wisnia » 05 maja 2010, 21:11

- Badaliście tą jaskinię? Zresztą mniejsza z tym, idziemy ją zobaczyć - zakomenderował Will. Chwycił plecak do którego wrzucił butelkę wody i kilka owoców. - Idziecie?
- Spoko Szefie. - Po czym ruszyli w stronę jaskiń.

[Jaskinie]
Avatar użytkownika
Wisnia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 293
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kalisz
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Kysio » 06 maja 2010, 11:45

[dzień 5, ciąg dalszy]

Razem z John`em i Boone`m zjedli dzika i porozmawiali o swych zainteresowaniach oraz wymienili uwagi co do całej sytuacji. Freddy podejrzewał że Ci dwaj mają jakąś tajemnicę, jakąś wielką tajemnicę.
Gdy odchodzili, Locke wrócił się jeszcze i oznajmił Crigerowi cichym głosem :
- Freddy...Po dniu nadchodzi noc, po nocy dzień, i tak w kółko, bo tak ma być. A co ma być, to będzie. Najwyraźniej stać się musiało to, iż Boone..."wspomniał" przypadkiem o czymś, co mogło zabrzmieć dosyć...tajemniczo. I Ty to usłyszałeś. Ciekawość to rzecz wrodzona. I obiecuję Ci, że w najbliższym czasie dowiesz się wszystkiego..
- Cokolwiek by to nie było, na pewno jest interes... - Freddy nie skończył bo Locke wciął mu się w zdanie
- Cokolwiek by to nie było, Freddy, jest to nadzieja.. - uśmiechnął się i odszedł.
Criger nie wiedział co o tym myśleć. John wydawał się człowiekiem rozsądnym i ufnym. Rozmyślał jeszcze chwilę przy ognisku, przy resztkach dzika, aż w końcu ujrzał Dale`a, przechodzącego koło namiotów.
-Dale ! masz ochotę na poranną dziczyznę ? - powiedział...wykrzyczał Criger z uśmiechem na twarzy
-No, darmowego żarcia przecież nie odmówię - Odrzekł Dale odwracając się łaskawie w jego stronę, podszedł i usiadł na przeciwko niego
Jak zwykle obojętny i chamski pomyslał Freddy
- Coś nowego słychać w wyspowym świecie ?
- Minęło już tyle czasu... już nas nie uratują, też to wiesz, prawda?
- Co ma być, to będzie Dale, trzeba wiary i cierpliwości - odpowiedział Freddy z uśmiechem, czuł się bardzo pewny siebie
- "Co ma być to będzie" ?! Kur*a... jak ja nie lubię takich płytkich, tanich, moralizatorskich tekstów, jeśli nie masz nic wartościowego do powiedzenia lepiej w ogóle nie otwieraj gęby - Kończąc mówić zabrał się za kawałek mięsa
- Dale, Dale..Zamiast się wściekać, złościć i czekać na ratunek jak na śmierć - przy słowie śmierć przyszło mu na myśl to co musiał zrobić zaraz po katastrofie - lepiej żyć chwilą. Zamiast czekać na ratunek - używaj życia wyspowicza. Idź się zrelaksuj grając w golfa, pozwiedzaj wyspę czy też poznawaj ludzi ! Rose to miła kobieta, na pewno byś się jej spodobał... - powiedział żartobliwie Freddy. Czuł się naprawdę fajnie, nie wiedzieć czemu..a może to tylko wmawianie sobie, że wszystko jest dobrze..
- Nie pamiętam już nawet ile tu jesteśmy, od piątego dnia przestałem liczyć - Kontynuował jakby nie zważając na jego słowa - Dziękuje za miłe śniadanko, teraz mogę wrócić do spania, żegnam panie Crigger... pier*olony golfista - Rzucił wracając do swego namiotu
- I ja Tobie też życzę miłego dnia - odpowiedział z pełnym uśmiechem Freddy.

Ani nie uraziło go to, ani nie zabolało, nie przejął się tym. Wiedział że większość ludzi jeszcze strasznie przeżywa tą katastrofę. Że brakuje im rodzin. Wszystkiego.
Freddy zmieniał się. Miał wahania nastrojów.Może to coś w jego psychice, może to pogoda. W sumie, nikt nie powinien się dziwić. To, co przeżył zaraz po katastrofie... Sam nie wiedział. Płakać, czy żyć dalej.
Nie miał sił na płakanie. Płakanie nie przywróci jej życia. "Co ma być to będzie, a co miało być to się stało".
Nagle znowu posmutniał. Wstał. Rozglądnął się. Popatrzył na fale. A później w kierunku, gdzie pochował swoją miłość. I wtedy to zobaczył..
Powiedział z niedowierzaniem sam do siebie jakby :
- Nicole ?...
I "zjawa" odeszła w przeciwną stronę. Freddy udał się za nią. Biegł szybko, poczuł lekkie łzy, spływające po policzkach. Zjawa zniknęła, ale on biegł dalej, jakby wiedząc że jeszcze kilka kroków i ją spotka. Ale nie spotkał. Dobiegł do grobu Nicole. A tam spotkał...

<grób Nicole>
Ostatnio edytowano 06 maja 2010, 17:29 przez Kysio, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Kysio
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 508
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Rzeszów
Ulubiona postać: Locke

Re: Obóz rozbitków

Postprzez ToniPawel » 06 maja 2010, 14:18

Gdy James wrócił do namiotu spakował do plecaka potrzebne rzeczy i wyszedł na zewnątrz. Słońce było wysoko na niebie i piekło niemiłosiernie po plecach . Gdyby James nie miał wcześniej mokrych ubrań to chyba "umarłby z gorąca".
Większość ludzi się już porozchodziła po wyspie. Ujrzał jedynie około połowę ludzi , których widział po katastrofie. Próbują ułożyć sobie nowe życie albo czekają z nadzieją , że ktoś ich odnajdzie. Poszedł po gorącym złocistym piasku plaży i skierował się z siekierą w dłoni do dżungli . Chociaż tam nie będzie tak upalnie – pomyślał i pozwolił sobie na uśmiech .

[skraj dżungli]
ToniPawel
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 87
Dołączył(a): stycznia 2010

Re: Obóz rozbitków

Postprzez maia » 06 maja 2010, 15:42

Nikki siedziała przed swoim namiotem razem z Shannon.
Obie kobiety gawędziły w najlepsze śmiejąc się i plotkując.
Gdy Rutherford poszła Nikki zaczęła przechadzac się po obozie.
Rozmyślała nad tym co teraz będzie... tęskniła za Gold Coast... za boskimi surferami i tamtejszymi plażami... nie chciała już dalej życ w tych spartańskich warunkach.
Avatar użytkownika
maia
YEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 16
Dołączył(a): kwietnia 2010
Lokalizacja: Wyspa :O
Ulubiona postać: Shannon

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Kysio » 07 maja 2010, 18:42

Freddy udał się do namiotu. Włączył mp3 i razem ze spokojną melodią piosenki "Freedom Sound", zapadł w sen.
Gdy się obudził, było już ciemno. Jeju, ile ja spałem.. myślał sobie.
Wyszedł z namiotu. Znalazł się w pomieszczeniu ze schodami. Niezwykłe pomieszczenie, z ruchomymi schodami i szarymi ścianami. Po lewej był wodospad, za szklaną szybą, po prawej zaś była ściana, z malutkimi okienkami u samej góry. Spojrzał za siebie - zobaczył mężczyznę w namiocie. Okrągła twarz, zarost lekki, łysiejąca głowa i ten błysk w oczach. Był odziany w taki strój, jakby pochodził z co najmniej z czasów biblijnych. Mężczyzna usiadł na jego "łóżku", oparł ręce na kolanach i się patrzył na Freddy`iego. Criger niepewnie poszedł w stronę schodów. Posuwał się po schodach. Przed sobą, z daleka wyłaniał się obraz drzwi. Obejrzał się, zobaczył jak namiot staje w płomieniach. Woda, niebieska woda w wodospadzie zmienia się w krew. Freddy był już przy drzwiach. Słychać było strzały. Wybuch. Odgłosy. Krzyki, płacz... Drzwi się otworzyły i wtedy...
Freddy obudził się zlany potem. Ledwo widział na oczy. Czuł się cholernie źle. Chyba miał gorączkę. Dodatkowo oślepiło go światło słoneczne, gdyż wejście od namiotu właśnie się rozwarło. Freddy nie widział kto to, widział już tylko rysy tego człowieka, coraz ciemniej, ciemniej, aż w końcu stracił przytomność..
Avatar użytkownika
Kysio
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 508
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Rzeszów
Ulubiona postać: Locke

Re: Obóz rozbitków

Postprzez David » 08 maja 2010, 19:03

David siedział w sowim namiocie zapatrzony w piasek. Robiło się powoli ciemno. Wstał i poszedł usiąść nad brzegiem oceanu.

[Plaża]
Avatar użytkownika
David
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 23
Dołączył(a): lutego 2008
Ulubiona postać: Jacob

Re: Obóz rozbitków

Postprzez Noah » 08 maja 2010, 21:18

Mateusz przesiaduje w obozie już kilka dni. Nic nie robi nic go nie interesuje. Nie angażuje się do niczego.
Siedzi zamknięty w swoim namiocie i rozmyśla. Specjalnie nie interesuje go co się dzieje na wyspie.

[Obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Noah
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 19
Dołączył(a): stycznia 2010
Lokalizacja: Sulejów
Ulubiona postać: Sawyer

Poprzednia strona

Powrót do Plaża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości