Miejsce katastrofy

"Plaża" - złocisty piasek, lazurowa woda oceanu...

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 08 kwi 2010, 02:00

- Jeśli chcesz, możesz ją przeczytać i czwarty raz, jest u mnie w namiocie - powiedział z uśmiechem
- W sumie... - zwrócił się bardziej do Karen
- Mam spory 4 osobowy namiot, jest tam śpiwór, koce,
możecie przenocować u mnie, chodźcie zaprowadzę Was -

Udali się w stronę namiotu, Gabriel widząc trochę zmartwione twarze swoich towarzyszek powiedział :

- Jeśli będziecie się czuły bardziej komfortowo śpiąc beze mnie to mogę przenocować pod gwiazdami,
niebo jest bezchmurne, jest bardzo ciepło, mogę się poświęcić - powiedział przyjaźnie.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 08 kwi 2010, 02:07

Kobiety wymieniły porozumiewawcze spojrzenia. "Spieprzaj na piach" mówiło i jedno, i drugie. Uśmiechnęły się do siebie i Dorin powiedziała:
- Dziękujemy, jesteś bardzo uprzejmy. Nie chciałybyśmy nadużywać twojej gościnności. Skoro to namiot 4-osobowy, to powinniśmy zmieścić się wszyscy. Nie możemy przecież dopuścić, by nasz wybawca przeziębił swoje dwie nerki, prawda? - mrugnęła do Karen, która natychmiast podchwyciła żart.
- Naturalnie, Gabrielu, jesteś prawdziwym dżentelmenem. Doceniamy to, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy wyspali się pod jednym dachem. - odpowiedziała - To gdzie ten Twój namiot?
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 08 kwi 2010, 02:18

Gabriel ucieszył się w duchu że jednak spędzi tę noc razem z dziewczynami w namiocie.

- Już dochodzimy, jeszcze kilka metrów - pokazał ręką na swój namiot.
- No i proszę, jesteśmy, może wygląda niepozornie ale jest wytrzymały,
no i woda też się tu nie dostanie, sprawdzone po ostatniej nocy, zapraszam -

Kobiety weszły do namiotu, zaraz za nimi Gabriel który szczelnie go zamknął .
Wymienili jeszcze kilka zdań na temat tego co się zdarzyło po katastrofie,
Gabriel zagrał jeszcze jeden utwór i poszli spać.
Gabriel bardziej z boku, a Dorin i Karen bliżej siebie.

- Dobranoc - powiedzieli sobie wzajemnie i usnęli.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 08 kwi 2010, 08:04

Will przesiedział całą noc na plaży, w pobliżu wraku. Sądził, że wielka łuna przyciągnie ku nim ratunek, ale tak się nie stało. Przynajmniej na razie. Gdy nadszedł chłodny ranek Will cały czas czuwał. Czemu nikt nas jeszcze nie zauważył? Myślał zrozpaczony. Przecież to nie możliwe, że nikt po nas nie przyleci. Muszę wrócić i dokończyć swoją pracę. Zresztą pal licho pracę, są jeszcze inne rzeczy do zrobienia, a tymczasem siedzę na tej przeklętej wyspie. MZ zamyślenia wyrwał go Sayid, arab, który obiecał naprawić krótkofalówkę. Przysiadł się do Will i po chwili milczenia odezwał się:
- Jak bardzo zależy ci, żeby stąd uciec? - spytał Irakijczyk
- A tobie?
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak...
- Muszę wrócić do domu. Inaczej to co robiłem w życiu do tej pory straci sens.
- Naprawiłem krótkofalówkę. Trochę ją przerobiłem, żeby odbierała sygnały na większym zasięgu.
- To świetnie - stwierdził Will z nutą nadziei w głosie.
- Tak. Tylko musiałbym wejść wyżej, żeby odebrać te sygnały. Tam powinno być dobrze - powiedział pokazując palcem na pobliskie góry.
- Jeśli będziesz tam szedł to nie sam. Znajdź kogoś, kto z tobą pójdzie, żebyś sam nie chodził po dżungli.
- Dobra - odpowiedział Sayid po czym ruszył szukać towarzyszy na wyprawę...

Więc może nie jest tak źle. Może niedługo stąd uciekniemy...
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 08 kwi 2010, 13:47

Potworny ryk wyrwał Dorin ze snu. Jak długo spałam? Zaczęła rozglądać się dookoła. Miejsce było przytulne, obok spokojnie spała Karen, a w kącie chrapał Gabriel. Dorin uśmiechnęła się mimowolnie. No proszę, pięknie się urządziłyśmy.
Nagle gdzieś nad dachem usłyszała ten sam dźwięk, który wyrwał ją ze snu. To grzmot, idiotko. Jest burza, nie ma żadnego dymu... Wstała z posłania i wyszła z namiotu. To, co zobaczyła w niczym nie przypominało zwykłej burzy, jaką pamiętała z NY. To jakieś piekło! pomyślała przerażona i czym prędzej wróciła do szałasu.
Gabriel już nie spał, wpatrywał się w nią z pytaniem w oczach. Cała mokra i rozdygotana usiadła na ziemi i opowiedziała mu, co zobaczyła.
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 08 kwi 2010, 16:28

Całe przedpołudnie zrywała się burza, by na chwilę ucichnąć i później zaatakować z nową siłą. Po południu pogoda ustabilizowała się. Ustały burze, a deszcz był już mniejszy. Cały ten czas Will przesiedział w namiocie. Wreszcie po tych 5 dniach znalazł chwilę czasu na relaks. Wyciągnął z torby swoje bezcenne znalezisko. Był to kompas pochodzący z bardzo starego statku. Mógł mieć kilkaset lat i znać czasy wielkich odkrywców. Will dokładnie go oczyścił za pomocą jakiegoś kawałka materiału po czym dokładnie obejrzał narzędzie. Na spodzie mieściła się mała klapka, w której upchnięto kawałek materiału oraz coś przypominającego scyzoryk, tyle, że w prostszej wersji. Spakował znalezisko z powrotem do torby, po czym poszukał jedzenia. W jego namiocie nic już nie zostało. Wczoraj zjadł ostatnie ciasteczka, które znalazł we wraku. No i w taką pogodę czeka mnie wyprawa do dżungli. Wyciągnął z torby starą wojskową kurtkę i ruszył do dżungli.

[Dżungla]
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 09 kwi 2010, 00:33

Gabriel wsłuchiwał się z niedowierzaniem w to co opowiadała Dorin.

- Rozszalały żywioł, spieniony ocean z bałwanami i poziomy deszcz, straszna wichura, który mało co mnie nie porwał !! - mówiła wystraszona, tymczasem Karen smacznie spała.

To niemożliwe, nie wierze, przecież namiot wyszedł z tego bez szwanku.
Może jej się to śniło, albo jest pijana
- pomyślał Gabriel i postanowił się przysunąć bliżej żeby mógł wyczuć alkohol. Dorin najwyraźniej inaczej to odebrała, gdy Gabriel zbliżył się do jej twarzy ona go pocałowała.

- Przepraszam, to chyba przez emocje - powiedziała spłoszona.
- Nic się nie stało - odpowiedział z uśmiechem Gabriel
- Pójdę zobaczyć jak to wszystko wygląda - dodał

Gdy wyszedł zobaczył zawalone namioty, pourywane gałęzie na plaży i rozrzucone walizki które Will wydobył z wraku.

A więc jednak miała rację

- Dorin - zwrócił się do dziewczyny i zajrzał do namiotu
- W namiocie powinny być jeszcze jakieś owoce, możecie zjeść, o witaj Karen, jak się spało? - zapytał gdy zauważył gdy że się budzi
- Jakbyście się nudziły w kącie leży ta książka o której mówiliśmy, ja tymczasem idę poszukać czegoś do jedzenia, do zobaczenia - powiedział i poszedł najpierw do Hugo zapytać czy ma zapasy.

- Koleś, dam Ci trochę owoców ale w zamian pomożesz mi w naprawie dachu bo przecieka -
- Nie ma sprawy, zaniosę owoce do namiotu, poczekam aż Claire wstanie i możemy działać, będę się tu kręcił, jak coś to wołaj, dzięki ! - powiedział Gabriel i odszedł do namiotu z owocami.

Doszedł do namiotu i otwierając go powiedział :

- Mam tu jeszcze kilka owoców pozwolicie że z ... gdzie Karen? - zapytał widząc tylko Dorin
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 09 kwi 2010, 00:56

Wpatrywała się w Karen zarumieniona. Widziała czy nie? Dorin nie wiedziała, jak ma wytłumaczyć koleżance sytuację.
- Karen, naprawdę nie wiem, jak to się stało. To było dziwne... - zaczęła się tłumaczyć - Karen? Dobrze się czujesz? Karen!? Dokąd się wybierasz?!
Dorin próbowała spojrzeć kobiecie w oczy. Karen patrzyła otępiale martwym wzrokiem w wyjście z namiotu. Wstała i zaczęła z niego wychodzić.
- Karen! Dokąd idziesz? Tam jest strasznie! Pada! Wieje! Burza szaleje! Nie zostawiaj mnie samej... - ostatnich wyszeptanych słów już nie usłyszała. Dorin została sama w namiocie. Ogarnął ją strach A co, jeśli to jednak prawda? Jeśli ON tam jest? I właśnie ją wezwał? Nie zdając sobie z tego sprawy zaczęła szukać TEJ książki. Gabriel kładł ją gdzieś tutaj... Jest!
- Mam tu jeszcze kilka owoców pozwolicie że z ... gdzie Karen? - zapytał Gabriel wchodząc do namiotu.
Dorin przerzucając kartki znalezionej książki wyszeptała trzęsącym się głosem:
- ON ją zabrał...
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 09 kwi 2010, 01:03

- Kto? Jaki ON ?! Dokąd ? Wtargnął do namiotu ?- Gabriel chciał jak najszybciej dowiedzieć się co się stało, nie rozumiał o czym mówi Dorin


Niepotrzebnie zostawiłem je tu same, ale przecież wyszedłem dosłownie na chwilę.
Co się stało ?
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 09 kwi 2010, 01:25

Dorin spojrzała na Gabriela obłąkanym wzrokiem.
- Znalazłam... - wyszeptała. - Posłuchaj...

Oto jest ten, który widzi najgłębiej skrywane tajemnice. Występek, grzech, zbrodnia... Mroki i czeluście twojej duszy, Pielgrzymie, stoją dlań otworem. Jesteś otwartą księgą. ON patrzy. Potworem Go zwą, a czarny dym jest jego znakiem.

Dorin przeczytała fragment i popatrzyła wyczekująco na Gabriela.
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 09 kwi 2010, 01:33

Nie wiem o czym ona mówi, pewnie się nie otrząsnęła po tym co zobaczyła dziś rano

- Idę po nią, wezmę tylko siekierę - powiedział i poszedł po siekierę [siekiera Pufy]
- Poczekaj ! - krzyknęła - Chcę iść z Tobą -
- Nie ! To może być niebezpieczne - powiedział Gabriel

Patrzyła na niego błagalnym wzrokiem.

Nie orientuję się w terenie, w sumie co dwie głowy to nie jedna - pomyślał

- Dobrze, chodź ze mną, tylko szybko, nie mogli odejść daleko -

[Dżungla]
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Pufcik » 09 kwi 2010, 20:05

Roundup napisał(a):- Idę po nią, wezmę tylko siekierę - powiedział i poszedł po siekierę [siekiera Pufy]
[Dżungla]


Tak btw. zabrałem ze sobą siekierkę. . . do dżungli 8)


A więc wziął siekierę od kogoś innego ;) nie ma problemu - Astral
Avatar użytkownika
Pufcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 458
Dołączył(a): listopada 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Jacob

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez jazeera » 18 kwi 2010, 19:11

post, wprowadzający moją postać do gry.. to czas, kiedy była katastrofa.


Michelle siedziała w samolocie. Co chwilę poprawiała swoje ciemne okulary i nerwowo ściskała telefon komórkowy, kiedy czując turbulencje, samolot zaczął się trząść, poczuła bardzo nieprzyjemne uczucie, coś spadło jej na głowę i stąciła przytomność.... Obudziła się dotykając.. Piasku.. Dłonią dotknęła twarzy. Nie miała na sobie okularów.. - Cholera. - Mruknęła i otworzyła oczy. Jej źrenice powiększyły się centralnie, serce zaczęło bić bardzo szybko była zdezorientowana. Nie dlatego, że ich samolot się rozbił, ale dlatego, że widziała. Po 22 latach, zobaczyła. Mimo, że sceneria była okropna, wrak, krzyczący ludzie, krew, śmierć. To cieszyła się. Wpatrywała się w fale tańczące na oceanie, drzewa które kołysały się w dżungli, ludzi biegających pośród samolotu. Michelle stała na środku i się uśmiechała, wszystko wypatrując i oglądając.


plaża.
Ostatnio edytowano 18 kwi 2010, 19:24 przez jazeera, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
jazeera
YEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 8
Dołączył(a): kwietnia 2010
Lokalizacja: Opole.
Ulubiona postać: Ana-Lucia

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez maia » 18 kwi 2010, 19:24

Zgapię od koleżanki wyżej :D



Nikki siedząc w samolocie co chwilę przeglądała się w lusterku prawiąc sobie pod nosem komplementy jaka to jest urodziwa i piękna. Rozczesywała włosy lub poprawiała makijaż. Nagle samolot zaczął się trząśc a dziewczyna wpadac w panikę. Nie pamiętała reszty aż do momentu gdy zbudziła się na gorącej plaży.
Dookoła panował chaos... zrozpaczona zaczęła płakac.... Na szczęście nie ucierpiała zbytnio. Nieliczne zadrapania i otarcia, ale gdzie ona jest?! Co to za miejsce?! - Pytała się w głowie chodząc wokół palącego się wraku.
Avatar użytkownika
maia
YEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 16
Dołączył(a): kwietnia 2010
Lokalizacja: Wyspa :O
Ulubiona postać: Shannon

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez ToniPawel » 05 maja 2010, 18:53

Gdy James doszedł do byłego obozu rozbitków był już całkowicie suchy tak samo, jak jego ubrania. Przypomniał sobie o latarce ,którą zgubił w dżungli ,więc musiał mieć nową. Obrócił się na pięcie i zaczął rozglądać w stronę poszukiwania jakiegoś rozbitka. Po chwili znajdował się już przy nieznanym mu mężczyźnie .
-Hej! Nazywam się James.
-Witaj, jestem Boone –odpowiedział nieco poirytowany-Wybacz ,ale zdenerwowała mnie moja siostra, Shanon.
-Mam do Ciebie prośbę Mógłbyś dać mi latarkę na pewno będzie mi potrzebna, gdy będę w dżungli . W zamian za nią mogę ci dać wszystkie muszelki jakie mam. Nie jest to dużo ,ale to wszystko, co mogę Ci dać .
-Są, piękne. Mógłbym zrobić z nich naszyjnik dla siostry, może poprawiłbym jej humor ? Proszę oto latarka, baterie są już w środku .
-Dziękuje Ci ! –powiedział mężczyzna , po czym wręczył Boonowi muszelki .
Ohh, ale miałem szczęście , chociaż lepszy handlarz od Sawyera .I to o wiele lepszy.
Upewnił się jeszcze czy baterie są w środku i poszedł w stronę swojego namiotu.

[obóz rozbitków]
ToniPawel
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 87
Dołączył(a): stycznia 2010

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Plaża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron