Miejsce katastrofy

"Plaża" - złocisty piasek, lazurowa woda oceanu...

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Noah » 07 kwi 2010, 19:20

Mateusz budzi się na plaży wokół niego szczątki samolotu trupy pasażerów i krzyczących w rozpaczy ludzi. Pierwsze co mu przychodzi do głowy to pomóc potrzebującym więc udaje się do mężczyzny któremu kawałek metalu przycisnął nogę, nagle zauważa że tuż koło niego lada chwila może wybuchnąć jeden z wielkich silników przed nim stoi wyzwanie pomóc mężczyźnie czy się ratować. Stara się jak najszybciej wyciągnąć człowieka i szybko ucieka niosąc go na plecach skacze wtem silnik wybucha. Mężczyzna dziękuje mu za to co zrobił. Wieczorem próbuje odnaleźć swojego brata. Głośno wykrzykuje jego imię. Spogląda na trupy lecz żaden to nie on, w głębi duszy wie że on żyje.
Avatar użytkownika
Noah
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 19
Dołączył(a): stycznia 2010
Lokalizacja: Sulejów
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 07 kwi 2010, 19:55

- Wiesz Will, w przemowach jestem kiepski, ale mogę zorganizować ogień. -
- Jeśli uda mi się zrobić na czas instrument mogę też zagrać im na pożegnanie, tak w ogóle to kiedy planujesz pozbyć się tych ciał? - zapytał Gabriel.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 07 kwi 2010, 20:01

- Jak najszybciej. Studiowałem kiedyś medycynę i wiem, że nie możemy teraz czekać z tym zbyt długo. Można poszukać listy pasażerów i odczytać nazwiska zmarłych. Ale musimy się pospieszyć, pod wieczór chciałbym mieć wszystko za sobą. - Will już miał odejść, gdy nagle odwrócił się - Swoją drogą, nie pamiętam twojego imienia. Czy myśmy się już poznali?
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 07 kwi 2010, 20:05

- Mam na imię Gabriel, poznaliśmy się we wraku - powiedział na odchodnym Gabriel i poszedł robić swój instrument.

Po drodze wstąpił do namiotu Hugo i Claire, wymienili kilka zdań, Gabriel powiedział o planach Willa i poprosił grubaska żeby odszukał listę pasażerów.

- Nie ma sprawy koleś - odpowiedział Hugo po czym wstał i odszedł.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 07 kwi 2010, 20:09

Interesujące. Najwyraźniej nie znam tak dobrze ludzi, jak mi się wcześniej wydawało... Patrzył jak Gabriel odchodzi porozmawiać z Hugo i Claire. Ostatni raz wszedł do wraku i zaczął wyciągać na zewnątrz wszystkie ostałe się tutaj walizki. Smród był niemiłosierny więc przewiązał sobie na twarzy kawałek materiału. Trochę było do zrobienia...
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Albus Dumbledore » 07 kwi 2010, 21:34

Jack obudził się dopiero,wieczorem nie wiedział co się z nim działo przez ten cały czas,ale czuł się całkiem świetnie,nawet chciało mu się chętnie iść do dżungli teraz w nocy,by nazbierać drewna na opał.
Pójdę zobaczyć co się dzieje z Jamesem,wina była moja i jego,bo nie uważaliśmy co robimy-pomyślał i powędrował do Jacka.
Zobaczył,że James dalej leżał,ale teraz leżał już na kocu,w środku wielkiego namiotu przed samym wyjściem.Jack siedział na fotelu,przy desce na której leżała kartka,i było coś zapisane.
-Hej Jack pamiętasz mnie? To ja Jack przyniosłem wczoraj tutaj Jamesa,co z nim ? Dlaczego jeszcze nie wyszedł od twojego namiotu?
-No pewnie,że Cię pamiętam,z Jamesem wszystko wporzadku,rano skarżył się na ból nogi,więc kazałem mu jeszcze zostać na ten dzień u mnie w namiocie,by się dobrze wyleczył i jutro rano będzie w pełni sił,żeby wyjść już o własnych siłach.
-Aha,okej dzięki za informacje,teraz idę do dżungli,po opał na ognisko,to hej.
-Dobrze,ale bądź ostrożny i nie oddalaj się aż za bardzo od plaży by nie zabłądzić,hej!
Jack wyruszył do dżungli,pośpiesznie,by zdążyć pozbierać owoce.Nie zabrał ze sobą maczety i to był jego błąd.
[Dżungla]
Avatar użytkownika
Albus Dumbledore
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 265
Dołączył(a): sierpnia 2008
Lokalizacja: Wrocław
Ulubiona postać: Sayid

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez LucyLu » 07 kwi 2010, 21:38

- Ych, co za smród! Chyba trzeba pochować tych biedaków, którzy nie mieli tyle szczęścia, co my - powiedziała Dorin do nowej towarzyszki.

-Myślisz, że same damy radę? Może trzeba zorganizować jakąś grupę? - odparła z niepewnością Karen.
Wyciągnęła z kieszeni chusteczkę i przytknęła do nosa. W tym klimacie ciała rozkładały się w błyskawicznym tempie. Krążenie po okolicy wydawało się jeszcze bardziej bezsensowne. Karen miała zdolności szybkiego analizowania sytuacji, które wyćwiczyła pisząc książki, jednak teraz czuła się bezradna. Co innego opisać wyobrażenie, a co innego samemu być bohaterem koszmaru. Myśl Karen, myśl...otrząśnij się!! skarciła się w myślach.
- Wiesz co... zagadnęła do koleżanki [Gratka] - nic tu po nas. Im już nie pomożemy, musimy pomyśleć o sobie. Powinnyśmy chyba zorganizować sobie jakiś nocleg. Do roboty Dorin.
Obie udały się na skraj dżungli.
LucyLu
 

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 07 kwi 2010, 22:00

Pod wieczór cześć rozbitków przyszła pożegnać zmarłych. Hugo zebrał zainteresowanych w pobliżu wraku i przeczytał nazwiska pasażerów. W tym czasie Gabriel [Talib], grał na stworzonym przez siebie instrumencie. Gdy Hugo skończył czytać nazwiska Will wszedł do wraku i podpalił zwłoki. po dość krótkim czasie wrak zapłonął żywym ogniem. Niedługo później wszyscy rozeszli się do swoich spraw.
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Kysio » 07 kwi 2010, 22:10

Freddy otworzył oczy. Leżał nieruchomo na ziemi. Nie mógł wstać. Poczuł się jakby jakaś niewidzialna siła go przyciągała do ziemi. Usłyszał krzyki i wycie silnika. Był w szoku. Patrzył na niebo, które było szaroniebieskie od dymiącego silnika. Podbiegł do niego nieznany mu blondyn o niebieskich oczach.
- ŻYJESZ ?! NIC CI NIE JEST ? - powiedział krzykiem.
Freddy "uwolnił się" z sideł przyciągania i wstał błyskawicznie, przytakując i bełkocząc coś po francusku.
Blondyn odparł :
- NIE ROZUMIEM CO MÓWISZ! TRZYMAJ SIĘ Z DALA OD SILNIKA, LADA CHWILA A MOŻE WYBUCHNĄĆ. JEŚLI NIC CI NIE JEST, IDŹ POMAGAĆ INNYM - i pobiegł w dół plaży.
Freddy`ego nie interesowała teraz pomoc innym. Oczywiście, nie byli mu obojętni, ale najważniejsza była teraz jego ukochana, miłość jego życia, z którą spędzał najwspanialsze chwile swego żywota. Biegł między ludźmi. Żywymi ludźmi, rannymi ludźmi, martwymi ludźmi. Darł się wniebogłosy wykrzykując jej imię. W końcu, niestety,zobaczył ją. Leżącą bez ruchu. Zakrwawioną. Nie mógł w to uwierzyć. Płakał przyciskając jej ciało do piersi...Zrozpaczony, wziął jej zwłoki i oddalił się od miejsca katastrofy.

<plaża>
Avatar użytkownika
Kysio
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 508
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Rzeszów
Ulubiona postać: Locke

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 07 kwi 2010, 23:00

Karen i Dorin wyszły z dżungli ze stosem patyków. Ich oczom ukazał się płonący wrak samolotu. Jakiś grubasek z loczkami czytał coś z kartek, a skądinąd znany Afroamerykanin [Roundup] przygrywał na dziwnym instrumencie.
- Może podejdziemy? - powiedziała Dorin - Wygląda na to, że ktoś zajął się ostatnim pożegnaniem.
Karen skinęła głową, zbliżyły się do grupy. Muzyka była dziwna, nostalgiczna, melancholijna. Ale można było wyczuć ciężko uchwytną nutkę nadziei.
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Pufcik » 07 kwi 2010, 23:12

Paweł cały dzień zbierał drewno i szukał owoców. Gdybym miał swoją siekiere. . . - tak myślał podczas powrotu z dżungli i zauważył że siekiera wróciła na swoje miejsce. Porysowana ! Co za pajac porysował rączkę ?! - po czym wrócił po zostawione w dżungli kawałki drewna. Nie zwrócił uwagi na zebrane ciała na plaży, nie obchodziło go to. . . Po zebraniu sporej części drewna rozpalił nie duże ognisko. Na plaży palił się stos, z wcześniej zebranymi ciałami ludzi. Pomodlę się za nich - po czym zmęczony, bardzo szybko zasnął . . .
Avatar użytkownika
Pufcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 458
Dołączył(a): listopada 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Jacob

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 08 kwi 2010, 01:15

Gabrielowi udało się stworzyć instrument - fletnia pana, z wcześniej ściętego bambusa.
Wcześniej w swojej ojczyźnie Gabriel grywał na fletni pana oraz na bębenkach, w jego kraju muzyka to miłość,
a miłość to muzyka...


Może nie wygląda zbyt profesjonalnie, ale powinno zadziałać. - pomyślał po czym zaczął testować.

Gdy wyszedł przed namiot, zobaczył że grupka osób zbiera się wokół wraku.

- Chyba już czas - powiedział i podszedł do grupki ludzi.

Najpierw ktoś kogo Gabriel nie znał wygłosił krótkie przemówienie,
później gdy Hugo zaczął wymieniać nazwiska pasażerów, zaczął grać na swojej fletni.
Zagrał utwór pt. Einsame Hirte aka The Lonely Shepherd aka Samotny Pasterz.

Polecam włączyć sobie ten utwór, znajdziecie go np.
tu http://www.youtube.com/watch?v=0Wv3Ya9n ... xt_from=ML
i dać się ponieść, wyobrazić sobie tą sytuację na wyspie.


Po przeczytaniu listy, Will podpalił wrak z ciałami, Gabriel nadal grał,
gdy skończył zobaczył dwie wpatrujące się w niego kobiety. [Gratka / LucyLu]

Tą jedną już chyba gdzieś widziałem, drugiej nie kojarze.

- Cóż... i tak to nasze życie przemija - podszedł do nich i powiedział tylko to zdanie bo nic innego w tym momencie nie przychodziło mu do głowy.
- Jestem Gabriel, a Wy jak macie na imię ? - zapytał.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 08 kwi 2010, 01:23

- Cóż... i tak to nasze życie przemija - podszedł do nich i powiedział tylko to zdanie bo nic innego w tym momencie nie przychodziło mu do głowy - Jestem Gabriel, a Wy jak macie na imię ? - zapytał.
Kobiety spojrzały na siebie, Dorin miała w oczach łzy.
- To jest Karen, a ja jestem Dorin. Miło mi. - chwilę milczała, nie wiedziała jak wyrazić to, co czuje - To było piękne. Instrument niepozorny, ale jakże sugestywny. Jestem pod wrażeniem. - powiedziała po prostu.
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 08 kwi 2010, 01:35

Gabriel nie spodziewał się że wywrze takie wrażenie.

- Dziękuję - powiedział nieśmiało
- Ciebie Dorin już chyba gdzieś widziałem...a Karen, Karen - zamyślił się
- A tak ! Znalazłem tutaj książkę Karen Cliche "Czarny dym" , może kojarzycie?
Co prawda nie przeczytałem jej jeszcze, ale po pierwszych kilku stronach wydaje się interesująca. -
- Macie jakieś miejsce do spania? - gadał jak natchniony jednak po chwili zorientował się że przesadza i zdecydowował poczekać na odpowiedź dziewczyn.
Avatar użytkownika
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 791
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Gratka » 08 kwi 2010, 01:43

- Zabawne, że wspomniałeś o tej książce, niedawno o niej myślałam. Ja czytałam już trzy razy! Nasza sytuacja bardzo przypomina mi tę z książki. To wrażenie nie opuszcza mnie od.. od samego odlotu! - powiedziała rozpromieniona Dorin.
- Nie mamy gdzie spać, czy chcesz nam coś zaproponować? - spytała szybko Karen. Dorin zauważyła na jej twarzy dziwne połączenie determinacji i... jeszcze czegoś, czego nie potrafiła nazwać.
To bardzo tajemnicza kobieta. Chciałabym wiedzieć, o czym myśli.
Avatar użytkownika
Gratka
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 181
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Plaża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron