przez Talib » 06 kwi 2010, 21:56
Po popołudniowej drzemce Gabriela obudził szalejący wiatr.
Wyszedł przed namiot i zobaczył że padało,
wszyscy jakby sie wystraszyli tej pogody i pochowali się do namiotów,
tylko gdzieś w oddali słychać było brzmienie gitary i śpiewy jakichś podchmielonych gości.
Rozglądając się po plaży, po tych wszystkich namiotach pomyślał
W sumie można by to już nazwać obozem.
Nagle jego wzrok padł na przemoczoną kobietę w ciąży, krążyła bez celu po plaży,
podszedł do niej i powiedział
- Cześć, jestem Gabriel, a Ty jak masz na imię?
- Claire - odpowiedziała dziewczyna
- Słuchaj Claire, mam w namiocie ręczniki i koce, chodź ze mną, osuszysz się trochę
- Ale...
- No chodź nie bój się - uśmiechnął się Gabriel
Po dojściu do namiotu i wręczeniu ręcznika zapytał ponownie
- Masz gdzie spać? Może jesteś głodna? - nie czekając na odpowiedź wręczył jej kilka owoców wcześniej znalezionych
- Dziękuję, wczoraj spałam pod gołym niebem była taka ładna pogoda - odparła zajadając się bananem
- Może...może przenocujesz u mnie? Co prawda namiot jest mały ale pomieścimy się w dwójkę, a raczej trójkę - uśmiechnął się i spojrzał wymownie na jej brzuch
- Przemyśl sobie to na spokojnie a ja pójdę po wodę, widziałem że pewien starszy mężczyzna zbudował zbiornik, ma na imię Will, zaraz wracam- po tych słowach wziął puste butelki po wodzie i poszedł napełnić
Co za ludzie, wczoraj obsypali ją walizkami a dzisiaj nikt nie był w stanie jej pomóc.