Miejsce katastrofy

"Plaża" - złocisty piasek, lazurowa woda oceanu...

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Skrzynia » 06 kwi 2010, 19:14

Czemu ludzie nie lubią, gdy ktoś stara się im pomóc? Może zwyczajnie tego nie rozumieją? Czy to źle, że się o nich troszczę? Przeżyliśmy katastrofę lotniczą a oni dąsają się o byle co... Tragedia. Siedząc przed namiotem Will myślał o wydarzeniach ostatnich dni. Niebo w tym czasie naszło ciemnymi chmurami. Chwilę później zaczął padać deszcz. Najpierw delikatnie, a później rozhulał się na dobre... Will wpełzł do swojego szałasu. Nie przecieka, czyli jednak coś pamiętam. Pomyślał pocieszony. Wszystkie rzeczy z plecaka przerzucił do torby. Oczywiście, zero jedzenia. Wody jedna buteleczka. Chociaż... Szybko wygramoli się ze schronu i zaczął po prędce montować zbiornik na wodę. Kilka grubszych gałęzi, jakiś kawałek materiału znaleziony na plaży. Wszystko związane kawałkami lian lub pozbijane prowizorycznymi gwoźdźmi z resztek samolotu. Przynajmniej to jedno mi się dzisiaj udało... Cały przemoczony, lecz zadowolony z siebie wrócił do szałasu, aby się trochę osuszyć...
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Pufcik » 06 kwi 2010, 19:50

Ze snu zbudził go deszcz uderzający foliowy dach. Jego namiot może nie był najlepszy ale nie przeciekał, a w środku było sucho. Skutki porannej libacji nie dawały się we znaki jak kilka godzin temu. Może teraz czułby się lepiej gdyby nie wcześniejsze spożycie vicodinu. Było już późne popołudnie. Paweł był piekielnie spragniony i głodny. Głośno westchnął po czym zabrał wcześniej spakowany plecak. Nadal nie mógł chodzić normalnie. Nie pamiętam nawet co się ze mną działo. Pamiętam Jack'a i jakieś zgrupowanie... chodzić w grupach, tak . . .
Po chwili był gotowy do drogi. Zabrał ze sobą nóż i siekierę do obrony, po przygotowaniu wyruszył w stronę dżungli.
[ dżungla ]
Ostatnio edytowano 06 kwi 2010, 20:11 przez Pufcik, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Pufcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 458
Dołączył(a): listopada 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Jacob

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Albus Dumbledore » 06 kwi 2010, 19:53

-Lekarza,potrzebuję lekarza!Natychmiast,niosę rannego!
-Jack jest tam - nieznajomy wskazał palcem jego namiot
Jack z biegiem pobiegł do lekarza,miał nadzieję ,że to nic poważnego.
-Mam rannego,byliśmy w dżungli,zabiliśmy dzika,ale nagle wziął się drugi dzik wybiegł zza krzaków,i ukąsił Jamesa w nogę ratuj go proszę!!!
-Spokojnie,połóż go tutaj,nie bój się wszystko będzie dobrze,zaopiekuje się nim to mała rana da się szybko wyleczyć w nocy powinien za godzinę powinien odzyskać przytomność,a Ty idź i się połóż jesteś zmęczony tą wędrówką
-Nie muszę być z nim,boje się o niego że przeze mnie umrze!
-Nie bój się od tego się nie umiera zaufaj mi pomogę mu
-Dzięki Ci!! W nagrodę daję Ci mięso z dzika.
Dobrze,idź już stąd, daj mi się nim zająć
Zdruzgotany Jack poszedł się położyć do namiotu,nie mógł zasnąć z tego wszystkiego,ale po paru minutach jednak udało mu się zasnąć.
Avatar użytkownika
Albus Dumbledore
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 265
Dołączył(a): sierpnia 2008
Lokalizacja: Wrocław
Ulubiona postać: Sayid

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Astral » 06 kwi 2010, 20:24

Dale wraz z dwójką towarzyszy wrócił na plażę. Od razu po dotarciu ruszył do swego namiotu by tam się przebrać, oraz schować znalezisko. Przez chwilę próbował otworzyć walizkę, jednak bez narzędzi nawet nie miał co o tym marzyć, a i z nimi graniczyło by to z cudem. Podroż bardzo go zmęczyła, zaraz po ubraniu suchych ciuchów rozsiadł się przed namiotem, otworzył swój plecak i zapalił papierosa przez dłuższy czas rozmyślając nad sytuacją rozbitków, do czego skłoniły go słowa Dony oraz zachowanie innych pasażerów samolotu.
Avatar użytkownika
Astral
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 919
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Locke

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Jogurcik » 06 kwi 2010, 20:27

Po udanej wyprawie w poszukiwaniu gitary Dona udała się do namiotu. Zjadła ostatniego batonika, którego łaskawie zostawił jej Dale. Po tym wzięła gitarę i usiadła przy ognisku. Instrument z pewnością nie nadawałby się już wcale do użytku gdyby nie super-extra nieprzemakalny futerał ze sklepu po 2 złote.
-Gdybym miał gitarę to bym na niej grał-próbowała śpiewać Dona. Jednak nie za bardzo wychodził jej polski tekst. Przerzuciła się więc na inną piosenkę.
Przyglądał się jej jakiś koleś. Wyglądał na jakiegoś mocno wykończonego. W końcu nie wytrzymała
-Czemu mi sie tak przyglądasz? Brudna jestem czy coś?
-Nie, nic. Po prostu tak myśle czy moja gitara jest cała. Też gram. Miałem ją ze sobą. Tak w ogóle jestem Charlie.
-Ja jestem Dona. Hm. Pewnie się znajdzie. Chcesz pograć?-zaproponowała dziewczyna.
-Jasne.
Charlie usiadł obok Dony i zaczął grać.
Ostatnio edytowano 06 kwi 2010, 20:59 przez Jogurcik, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Jogurcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 37
Dołączył(a): kwietnia 2008

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Sevgart » 06 kwi 2010, 20:32

Jello odłączył się od grupy tuż przed plażą. Swój namiot miał nieco oddalony od obozu rozbitków. Wszedł do niego i dobrze schował swoje zarobione pieniądze. Równe 5 000$. Uśmiechnął się do nich, po czym włożył do sobie znanej tylko kryjówki. Podczas przebierania znalazł w swojej torbie dwie butelki whiskey. Całkowicie o niej zapomniał. Wziął obie i poszedł do ogniska. Dosiadł się bez pytania do Dale'a i rzucił na piasek przed nim jedną butelkę.
- No. Zdrowie. Pamiętaj tylko, że jeśli spróbujesz kombinować coś z naszym znaleziskiem to się pogniewamy. - powiedział to tak aby tylko on to słyszał. Stuknął swoją flaszką w jego i upił duży łyk.
Avatar użytkownika
Sevgart
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 8
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Chrzanów
Ulubiona postać: Hurley

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez ToniPawel » 06 kwi 2010, 20:36

Gdy James się obudził ujrzał nad sobą jakiś materiał. Znajdował się w jakimś namiocie ,a przed, nim jakiś mężczyzna.
-Kim jesteś? I czemu jestem u ciebie w namiocie-spytał James z jękiem, gdy poruszył nogą.
-Nazywam się Jack i jestem lekarzem.A ty jak masz na imię? Nie pamiętasz co się stało? Gdy byłeś na polowaniu ze swoim kolegą zaatakował cię dzik i zostałeś ranny. Powinieneś podziękować mu za to , że przyprowadził cię tutaj, inaczej mogłoby być z tobą źle .
- Nazywam się James. Kur** mać ,zabije tego jeb***** dzika, gdy tylko nadarzy mi się okazja –powiedział zdenerwowany mężczyzna i spróbował poruszyć nogą.- AAAAAŁŁŁŁŁŁŁ!!!
-Spokojnie, nie denerwuj się tak i spróbuj nie ruszać nogą przez jakiś czas to nic ci się nie stanie.
-Kiedy będę w stanie chodzić ?
-Prawdopodobnie jutro o świcie .Teraz spróbuj zasnąć , ponieważ musisz być wypoczęty.
James próbując się uspokoić zaczął myśleć o czym innym. Za kilka minut udało mu się zasnąć, śniły się mu dziki…
Avatar użytkownika
ToniPawel
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 87
Dołączył(a): stycznia 2010

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Astral » 06 kwi 2010, 20:41

Bardzo się ucieszył widząc butelkę dobrej whiskey. W tej chwili był nawet skłonny wybaczyć ukradzione mu pieniądze. Zaczął popijać alkohol wraz z nowo poznanym człowiekiem. Dokładnie tego było mu teraz trzeba, przez jakiś czas mógł zapomnieć o sytuacji w jakiej się znaleźli i skupić się jedynie na piciu. Wraz z Jello opowiedzieli sobie historie swego życia, oraz powód odlotu z Sydney do LA. Okazało się też, że oboje są fanami hazardu, chcieli nawet zagrać w karty, lecz takowych nie znaleźli. Po jakimś czasie byli już mocno wstawieni, zaczęli śpiewać wszelkie znane im przyśpiewki.
Avatar użytkownika
Astral
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 919
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Locke

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Jogurcik » 06 kwi 2010, 20:54

Widać było, że gra Charliemu za bardzo nie wychodziła. Po chwili podziękował i odszedł od ogniska. Udał się w głąb dżungli, co zdziwiło dziewczynę. Potem zauważyła jak wraca z niej cały zadowolony, jak dziecko, które właśnie wyszło z McDonalda.
Dona widziała jak Jello upija Dale'a. Wyglądał jakby sam udawał, że jest pijany. Pił tak szybko jakby to był sok, a nie whisky.
Co on kombinuje? Może chce mu zabrać kasę? A może na serio się upił? Dziwny to człowiek. Czasami gada jak potłuczony. myślała Dona.
Po chwili mężczyźni zaczęli śpiewać, a dziewczyna im przygrywała na gitarze.
Avatar użytkownika
Jogurcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 37
Dołączył(a): kwietnia 2008

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Pufcik » 06 kwi 2010, 21:03

Dotarłem- zdyszany wbiegł do namiotu i odłożył plecak. Przebrał się w coś suchego i rozpalił nie duże ognisko z małych patyków. Były suche więc bardzo szybko się rozpaliły... Muszę się ogrzać - tak myśląc, przybliżył się do małego ogniska i rozmyślał nad tym co dalej czynić.Już dawno by nas znaleźli. To nie jest normalneW jednej z walizek znalazł odtwarzacz mp3. Bateria jest jeszcze nie używana . Sprzęt był sprawny, a Paweł nie czekając, włączył go. Wybrał pierwszy lepszy utwór.

♪ Don't worry about a thing
Cause every little thing gonna be all right.
Singing, Don't worry about a thing
Cause every little thing gonna be all right. ♪

Bob Marley... fajno
Mijały kolejne minuty życia na tej przeklętej wyspie. . .
Avatar użytkownika
Pufcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 458
Dołączył(a): listopada 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Jacob

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Yzma » 06 kwi 2010, 21:27

Zbliżała się noc. Widząc, że większa część rozbitków pobudowała już swoje namioty, Isabel postanowiła też przygotować sobie choćby niewielkie schronienie. Nadal miała nadzieję, że ktoś ich odnajdzie. Podeszła bliżej drzew, aby poszukać przydatnych rzeczy. Pozbierała przeróżne patyki, udało jej się znaleźć kilka starych materiałów i nędzny kawałek sznura. Następnie wróciła bliżej obozu i położyła rzeczy na piachu. Gdybym chociaż wiedziała jak zbudować szałas.. Isabel powbijała patyki w piach i zastawiła je kamieniami, żeby się nie przewróciły. Byle jak pozwiązywała je ze sobą. Następnie zarzuciła na wszystko kawałki materiałów. Jej 'namiot' nie był stabilny, ani szczelny, ale cóż jej się dziwić, skoro nie miała pojęcia jak się do tego zabrać. Mimo wszystko była zadowolona. Przynajmniej mam gdzie spać. Może jutro ktoś pomoże mi zbudować coś lepszego. I tak mam dużo szczęścia, że znalazłam te rzeczy. Zmęczona weszła do namiotu i zaraz zasnęła.
Avatar użytkownika
Yzma
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 37
Dołączył(a): marca 2008
Lokalizacja: Białystok
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Wisnia » 06 kwi 2010, 21:43

Michał przespał cały dzień. Nie przeszkadzało mu to wolał buszować w nocy. Gdy się obudził widać było ślady deszczu. Zauważył też ze niedaleko jego namiotu na środku plaży stoi prowizoryczny zbiornik z deszczówką. Podszedł do niego spragniony lecz nie miał czym się z niego napić. Przypomniał sobie że w walizce miał ulubiony blaszany kubek. Gdy się napił ktoś do niego podbiegł. Był to Hugo. Pomagał on Michałowi przy rozbijaniu namiotu.
- Cześć koleś. - Powiedział grubasek. - Ominęło cię dużo ciekawych rzeczy.
Hugo opowiedział o zebraniu.
- No to na prawdę ciekawie było. - Powiedział sarkastycznie Michał - Ale mi przynajmniej dobrze się spało. Widziałeś może Done?
- Tak, siedzi przy namiocie. Chyba znalazła gitarę. Całkiem przyjemnie brzdąka.
- Ok dzięki za informacje. - Zakończył rozmowę Michał i udał się do Dony.

- Cześć Dona. Działo się dzisiaj coś ciekawego? - Zagadał
Avatar użytkownika
Wisnia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 293
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kalisz
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Astral » 06 kwi 2010, 21:55

Ah... Widziszszszsz! - Zwrócił się do Jello - Mieliśmy tego... powiedziec. - Wstał zataczając się, w butelce whiskey zostało około 20% zawartości
TY! BLONDYN [Wiśnia] - Przerwał chłopakowi rozmowę z dziewczyną - Powiedz reszcie, żeee znaleźliśmy tę... tych popaprańców dwójkę martwych... rozszarpani chyba... bo... ee... Max i Paige... ta... bo może ktoś ich szuka, nieee? Noo... tyle w tej sprawie, żegnam! prosze mnie niee odwiedzać już - Po tych słowach Dale wtoczył się do namiotu, schował resztę alkoholu i położył spać trzymając za głową schowaną pod materiałem i ubraniami walizkę, oraz trzymając mocno plecak z pieniędzmi.
Avatar użytkownika
Astral
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 919
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Locke

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Talib » 06 kwi 2010, 21:56

Po popołudniowej drzemce Gabriela obudził szalejący wiatr.
Wyszedł przed namiot i zobaczył że padało,
wszyscy jakby sie wystraszyli tej pogody i pochowali się do namiotów,
tylko gdzieś w oddali słychać było brzmienie gitary i śpiewy jakichś podchmielonych gości.
Rozglądając się po plaży, po tych wszystkich namiotach pomyślał

W sumie można by to już nazwać obozem.

Nagle jego wzrok padł na przemoczoną kobietę w ciąży, krążyła bez celu po plaży,
podszedł do niej i powiedział

- Cześć, jestem Gabriel, a Ty jak masz na imię?
- Claire - odpowiedziała dziewczyna
- Słuchaj Claire, mam w namiocie ręczniki i koce, chodź ze mną, osuszysz się trochę
- Ale...
- No chodź nie bój się - uśmiechnął się Gabriel


Po dojściu do namiotu i wręczeniu ręcznika zapytał ponownie

- Masz gdzie spać? Może jesteś głodna? - nie czekając na odpowiedź wręczył jej kilka owoców wcześniej znalezionych
- Dziękuję, wczoraj spałam pod gołym niebem była taka ładna pogoda - odparła zajadając się bananem
- Może...może przenocujesz u mnie? Co prawda namiot jest mały ale pomieścimy się w dwójkę, a raczej trójkę - uśmiechnął się i spojrzał wymownie na jej brzuch
- Przemyśl sobie to na spokojnie a ja pójdę po wodę, widziałem że pewien starszy mężczyzna zbudował zbiornik, ma na imię Will, zaraz wracam- po tych słowach wziął puste butelki po wodzie i poszedł napełnić


Co za ludzie, wczoraj obsypali ją walizkami a dzisiaj nikt nie był w stanie jej pomóc.
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 822
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Miejsce katastrofy

Postprzez Wisnia » 06 kwi 2010, 22:12

- A co mnie oni obchodzą. Już i tak po nich, a skoro wy ich spotkaliście to pewno nie maja przy sobie złamanego grosza. - odpowiedział Michał i kontynuował rozmowę.
Po chwili przechodził Hugo.
- Hej Hugo. - Zawołał go Michał. - Weź możesz powiedzieć innym ze znaleźli przy wodospadzie jakaś martwą dwójkę? Chyba... Max i... Paige. - Ni czekając na odpowiedź powiedział - Dziaki stary masz u mnie batona... jak tylko jakiegoś znajdę.
Avatar użytkownika
Wisnia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 293
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kalisz
Ulubiona postać: Sawyer

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Plaża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości