- AAAAAAAAAAARGH! Niech mi ktoś pomoże!
"Co się dzieje? Kręci mi się w głowie... Gdzie ja jestem, do cholery?!" Dorin z trudem poruszyła głową, nie miała siły otworzyć oczu. "Czy to już LA? Chyba przespałam cały lot. Te prochy były jednak zbyt silne jak na moją słabą głowę... Kto tu się tak wydziera, do k**** nędzy!?" przez jej głowę, mocno obolałą, przelatywało mnóstwo myśli. Wreszcie ostatkiem sił zmusiła się do rozwarcia powiek.
- O kurwości! - tylko tyle potrafiła z siebie wydusić. Widok rozerwanych ciał przyprawił ją o mdłości. Gdzieś niedaleko znajomo wyglądający facet zwijał się z bólu. "Skąd ja go znam?" pomyślała. Próbowała sobie przypomnieć, gdzie już widziała tego mężczyznę, jednak nie trwało to długo.
- Co mu robisz??? - krzyknęła, ale jej słowa zagłuszył kolejny krzyk faceta. Jakaś dziewczyna wyrwała mu coś z nogi i uciekła! Dorin, zszokowana sceną próbowała podejść do znajomego, ale była unieruchomiona.
- Spokojnie - usłyszała gdzieś wysoko zrównoważony głos - zaraz sprowadzę pomoc.
Dorin zdołała zauważyć kojący uśmiech na twarzy faceta od szarlotki.
"No tak, towarzystwo z baru..." zdołała zarejestrować, gdy targnęły nią konwulsje. Zwymiotowała gdzieś obok. Poczuła się trochę lepiej i zaczęła oceniać sytuację. Zamknęła oczy, wzięła głęboki oddech, policzyła do dziesięciu i spróbowała poruszyć nogami. "Uff..." odetchnęła z ulgą. Otworzyła oczy, spojrzała w dół i zamarła. Na jej kolanach leżała głowa czarnoskórego chłopaka, któremu COŚ wystawało z brzucha! Poczuła nawrót mdłości i urwał jej się film. (Znowu)
Proszę o uratowanie mojej postaci w przypadku, gdybym się nie pojawiała przez kilka godzin (obowiązki rodzinne), bo nie chciałabym wyjść na księżniczkę, która potrafi tylko romantycznie omdlewać i przesypiać wszystkie wydarzenia:f