Dżungla

"Dżungla" - Pełna jest niebezpieczeństw i tajemnic czekających na swego odkrywcę.

Re: Dżungla

Postprzez Noah » 07 kwi 2010, 19:46

Mateusz boi się idąc przez dżunglę bez broni. Wie że do kabiny pilota jeszcze długa draga więc postanawia coś zjeść. Zręcznie wdrapuje się na drzewo i strąca kilka owoców. Po chwili owoce już zjedzone a on postanawia ruszać dalej do kabiny.
Avatar użytkownika
Noah
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 42
Dołączył(a): stycznia 2010
Lokalizacja: Sulejów
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Dżungla

Postprzez Astral » 07 kwi 2010, 20:09

Mężczyzna po kilku minutach obudził się ocucony przez Amy.
- Julie...? - Wybełkotał zaraz po wybudzeniu - Oh... Amy... Wyspa? Oczywiście... katastrofa. Co się stało do cholery?
- Sawyer nas okradł... Był w zmowie z Kate, ogłuszył was i zabrał walizkę grożąc mi bronią - Amy streściła po krótce sytuację w jakiej się znaleźli
- A to sku*wiel! - Wykrzyknął wściekły - Jello? Oh, tam leży - podszedł do mężczyzny budząc go, za chwilę również był przytomny
- Kuuu*wa. Mój łeb. Gdzie ten sku*wysyn, który to zrobił? - Jello usiadł na ziemi i chwycił się za głowę.
- To Sawyer i Kate, Amy ci potem opowie - Stwierdził Dale dochodząc po mało do siebie - Nie może ujść mu to na sucho!
- Zakradniemy się do jego namiotu... - Powiedziała dziewczyna - Nawet jeśli nie znajdziemy walizki zabierzemy mu jego fanty.
- To chyba... dobry pomysł. Szalony. Ale dobry, nie mam i tak lepszego, Jello?
Mężczyzna pokiwał przecząco głową przykładając zimną butelkę z wodą do guza na głowie
- Chodźmy na plaże, gdy tylko się ściemni wyczaimy moment jego nieobecności, odpłacimy skurwielowi za swoje!- Wykrzyknął wzburzony Dale
- Ooo tak. Nie mogę się ku*wa doczekać. Twój pierwszy dobry pomysł. - Odrzekł Jello uśmiechając się cynicznie
Po słowach Dale'a cała trójka ruszyła na plażę, na wszelki wypadek szli inną drogą niż poprzednio.

[Plaża, obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Astral
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 919
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Locke

Re: Dżungla

Postprzez Wisnia » 07 kwi 2010, 20:14

Dona i Michał zagłębiali się w dżunglę. Po drodze zrobili sobie przerwę bo w dżungli było strasznie parno. Usiedli przy strumyku, zjedli kilka owoców i wypili wodę od razu napełniając butelki nową. Ruszyli dalej. Po chwili wędrówki:
- Ej co to? Góry jakieś?- zapytała zdziwiona Dona
- Nie wiem podejdźmy bliżej. - Mówi Michał.

[Jaskinie]
Avatar użytkownika
Wisnia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 293
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kalisz
Ulubiona postać: Sawyer

Re: Dżungla

Postprzez Albus Dumbledore » 07 kwi 2010, 21:47

Z owocami było łatwo na znalezienie,ponieważ gdy Jack szedł potknął się o coś twardego,to było mango a w koło niego leżało jeszcze ponad 15 takich samych,spojrzał w górę nad nim wysiało 2 razy więcej tych samych mango.
-No to mam zapewnioną kolację-powiedział ucieszony.
Na miejscu zjadł 6 mango,do kieszeń zmieścił tylko 4 ale udało mu się zaznaczyć drogę by przychodzić tu w razie braku żywności.
Po długich poszukiwaniach,miał wystarczająco drewna.
-Uff,jak gorąco,i jeszcze ten księżyc świeci jak poje****,usiądę sobie i odpocznę-i tak zrobił.
Po długich nadsłuchiwaniach,usłyszał głośne rozmowy w dżungli,gdy szedł w stronę głosów słyszał je coraz to wyraźniej,po paru sekundach zauważył promienie padające od ogniska,a już później ujrzał twarze dziewczyny i znanego już mu chłopaka,którego widział już go raz na plaży.
[Jaskinie]
Avatar użytkownika
Albus Dumbledore
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 265
Dołączył(a): sierpnia 2008
Lokalizacja: Wrocław
Ulubiona postać: Sayid

Re: Dżungla

Postprzez Skrzynia » 08 kwi 2010, 17:27

Od razu po wejściu do dżungli powróciło przykre wspomnienie ucieczki przed potworem. Co to właściwie mogło być? Will podążał przed siebie oglądając dokładnie mijane drzewa. Tutaj nic nie znajdę, ludzie wydeptali tutaj ścieżki. Pójdziemy w innym kierunku. Zagłębił się w gęstwinę. Drzewa dawały nie najgorszą ochronę przed deszczem. Można powiedzieć, ze była to nawet przyjemna wycieczka. Kilkanaście minut później znalazł wreszcie drzewa owocowe. Cześć zdobyczy leżała na ziemi. Jednak Will postanowił spróbować zerwać świeże owocki prosto z drzewa. Znalazł kawałek liany, którą przerzucił na gałęzi. Oby wytrzymało. Po zrobieniu prowizorycznej linki wspinaczkowej, zaczął wchodzić na górę. Cel był coraz bliżej, Will prawie sięgał już rękami soczystych pomarańczy, gdy usłyszał coś na dole. Obrócił głowę, a to co ujrzał zszokowało go całkowicie. Na ziemi stała zniewalająca brunetka, którą Will znał z przeszłości.
- Chodź do mnie - powiedziała kobieta po czym zniknęła w dżungli... Will zeskoczył na ziemię i puścił się biegiem w kierunku, gdzie ruszyła postać. Niestety, już jej nie było. Zniknęła. Nie rób mi tego Jenny, nie teraz. Wrócił do drzew i zebrał owoce z ziemi, po czym powoli ruszył w drogę powrotną. Brakuje mi cię bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej - myślał odchodząc z miejsca, gdzie ujrzał postać. W melancholijnym nastroju powrócił na plażę.

[Obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Dżungla

Postprzez Gratka » 09 kwi 2010, 01:56

Dorin i Gabriel z trudem przedzierali się przez gęste pnącza. Wszystko było mokre, Dorin co jakiś czas potykała się o wystające korzenie lub ślizgała w błocie. Co ja robię? Zwariowałam do reszty! Z moją orientacją w terenie, łazić po straszliwej dżungli z obcym człowiekiem... Oboje nie wiedzieli, dokąd idą. Las stawał się coraz bardziej nieprzyjazny, deszcz nie przestawał padać, wokół nadal szalała burza.
Nagle wszystkie odgłosy jakby zostały wyciszone. Jedyne, co docierało do ich uszu, to niezrozumiałe szepty dochodzące ze wszystkich stron.
Dorin spojrzała z przerażeniem na towarzysza, nie była w stanie nic z siebie wydusić.
- BIEGNIJ! - krzyknął Gabriel i zaczął uciekać. Pobiegła za nim, tak szybko, na ile pozwalały jej gęsto rosnące drzewa.

...

Biegli tak jakiś czas, zupełnie gubiąc orientację. Dziwne szepty ucichły, wróciły znajome odgłosy szalejącego żywiołu.
- Co to było?? - spytał Gabriel zatrzymując się w miejscu, gdzie drzewa trochę się przerzedziły.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Stała ze zmienioną twarzą wpatrując się w jeden punkt.
- O co chodzi? Dlaczego nic nie mówisz?
Wskazała palcem na drzewo...
Avatar użytkownika
Gratka
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 183
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Dżungla

Postprzez Talib » 09 kwi 2010, 02:11

Gabriel odwracał się powoli obawiając się najgorszego.
To co ujrzał wbiło go kompletnie w ziemię, przy drzewie stała Karen cała mokra, ubrudzona,
jej wzrok był nieobecny, nagle w jej ręce zobaczył sporych rozmiarów kamień.

- Karen ! - wykrzyknął po czym podbiegł do niej, zobaczył że kamień jest pobrudzony od krwi.
Chwycił ją za ramiona.
- Karen ! Nic Ci nie jest ? Co się stało ? - pytał.

Nagle dziewczyna straciła przytomność, na szczęście Gabriel w porę ją złapał i nie uderzyła o ziemię.

- Pomóż mi, musimy ją zabrać do obozu ! - krzyknął w stronę Dorin która stała jak wryta, dziewczyna oprzytomniała i pomogła Gabrielowi wziąć Karen na jego plecy, wzięła od niego siekierę .

- Wiesz dokąd teraz ? - zapytała
- Nie jestem pewien, przez tą ucieczkę się zgubiliśmy -
- Chyba tam - powiedział po chwili i wskazał ręką kierunek w który się udali.
Talib
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 822
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: Sercem Jamajka
Ulubiona postać: Eko

Re: Dżungla

Postprzez Gratka » 09 kwi 2010, 03:11

Gabriel niósł Karen na rękach, ale Dorin zrobiło się go szkoda. Silny jest, ale ileż można.
- Hej, może poprowadzimy ją razem? - zaproponowała. Złapali Karen pod ramiona i szli przez deszcz.
W pewnym momencie wszystko ustało. Burza, deszcz i ulewa. Niebo zaczęło się wypogadzać. Dopiero teraz zauważyli, że nastał wieczór.
- Dobra nasza - uśmiechnął się chłopak i zaczął pogwizdywać sobie tylko znaną melodię.
Dorin była skołowana. Przemoczone ubranie krępowało ruchy i wywoływało dreszcze.
Zgubiliśmy drogę! Pomyślała przerażona.
- O! Witajcie! - na ich drodze stanął sympatycznie uśmiechnięty ŁYSY człowiek w towarzystwie przystojnego bruneta. - Co jej jest? Potrzebujecie pomocy?
- A ty kto? - spytał podejrzliwie Gabriel.
- Jestem John Locke, a to jest Boone. Lecieliśmy tym samym samolotem co wy. Hmm... Wypogodziło się i wybraliśmy się na polowanie. Myślę, że możemy wam pomóc. - odparł ŁYSY.
Dorin wrócił głos - Rzeczywiście, zgubiliśmy drogę do obozu, nie jestem najlepsza w wycieczkach po lesie... Moglibyście nam pokazać, którędy iść? Będę zobowiązana - powiedziała uśmiechając się do przystojniaka.
- Naturalnie! - odparł Boone - Chodźcie, podprowadzimy was.
Mrrr, ależ on ma oczyska... - pomyślała Dorin i za chwilę się zbeształa - Idiotka, ledwo wyszłaś cało z katastrofy i już ci dupy w głowie? Uspokój się natychmiast, jesteś odpowiedzialna za Karen...
Locke zaoferował swą pomoc w prowadzeniu Karen i ruszyli w stronę plaży.

[Obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Gratka
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 183
Dołączył(a): lutego 2008
Lokalizacja: z lodówki
Ulubiona postać: Desmond

Re: Dżungla

Postprzez Pufcik » 09 kwi 2010, 12:54

Gdy się ściemniało, Paweł próbował znaleźć drogę powrotną. Zgubił się, nie wiedział którędy iść. W dżungli nie było bezpiecznie, trzeba było coś wymyślić. Postanowił przenocować w dżungli. Nie przespał tej nocy ani minuty, ciągle czuwał i wypatrywał nie bezpieczeństwa. Nad ranem skierował się w stronę obozu, tym razem w odpowiednią. Po drodze jednak natrafił na . . .

[ Jaskinie]
Avatar użytkownika
Pufcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 458
Dołączył(a): listopada 2007
Lokalizacja: Gdańsk
Ulubiona postać: Jacob

Re: Dżungla

Postprzez Skrzynia » 09 kwi 2010, 15:07

- Więc skąd ja cię znam, co Charlie? - pytał zaciekawiony Will
- DriveSHAFT, mówi ci to coś? - spytał Charlie.
- Już pamiętam. Ty jesteś Charlie Pace, ten znany muzyk. Kupiłem kiedyś waszą płytę, była całkiem niezła. Szkoda, że zakończyliście karierę.
- Prawie nikt z rozbitków nie słyszał o DriveSHAFT. A pamiętasz to? You all everybody. You all everybody...
- Oczywiście, ze pamiętam!

Po chwili dżungla wypełniła się śpiewem Charliego i Willa. Obaj przez moment zapomnieli o katastrofie i całej reszcie, ale ta chwila nie trwała długo. W pewnej chwili Will się zatrzymał. W głębi dżungli stała Jenny, we własnej osobie.
- Koleś, wszystko gra? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha
- Bo widziałem Charlie. Uwierz mi, że przed sekundą widziałem ducha.
- Może ci się zdawało czy coś.
- Tak, pewnie mi się tylko zdawało. Chodź, niedaleko widziałem drzewa owocowe...

Z trudem zebrali owoce z drzew. Will wspiął się i zrywał owoce, a Charlie łapał je i pakował do plecaka. Gdy wypełnili wreszcie cały plecak Will zeskoczył na ziemię.
- Powiedz mi, Will, czym ty się zajmowałeś przed katastrofą? - spytał Charlie, gdy wracali już do obozu.
- Przez 3 lata byłem w wojsku. Zaliczyłem Irak. Później wróciłem do kraju i zostałem kustoszem w muzeum.
- Dokopałeś tym cholernym arabom?
- To raczej oni dokopali mi. Zobacz, to już plaża. - Will przerwał rozmowę, gdy wchodzili do obozu.

[Obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Skrzynia
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 268
Dołączył(a): maja 2008
Lokalizacja: Warszawa
Ulubiona postać: Charlie

Re: Dżungla

Postprzez Kyś » 09 kwi 2010, 19:15

Zielono tu pomyślał sobie Freddy i zaśmiał się ze swojego żartu.
Spotkał Hugo, który był bardzo zadowolony z jakiegoś powodu
- Koleś, pamiętasz jak wczoraj Cię pytałem o plastikowe okrągłe przedmioty ?
- Jakbym mógł zapomnieć...-powiedział z uśmiechem, lekko wymuszonym, Freddy.
- No więc stworzyłem pole golfowe. Jak będziesz chciał się odstresować - zawsze możesz z niego skorzystać. Nie chcę się przechwalać..ale jestem niczym Tiger Woods..
- Przekonamy się w swoim czasie - rzekł tym razem z prawdziwym uśmiechem i rozeszli się w inne strony.
Po kilkunastu minutach Freddy nic a nic nie znalazł. Usłyszał porykiwanie dzika. Krzaki szeleściły. Dzik zaczął się zbliżać. Zaczął biec. Freddy`ego sparaliżowało. Dzik był coraz bliżej. Lecz nagle dzik padł na ziemię z nożem w głowie. Criger ujrzał łysego mężczyznę, tego samego, który rozśmieszył go "pomarańczowym uśmiechem".
- Niebezpiecznie jest chodzić bez uzbrojenia po dżungli.. - tu próbował sobie coś przypomnieć - Freddy, o ile się nie mylę ? - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Potraktuję to jako radę na przyszłość - odpowiedział z uśmiechem Criger - Taak, Freddy. Freddy Criger - oznajmił, podając dłoń
- John Locke - odpowiedział i uścisnął rękę.
był to początek wspaniałej przyjaźni... :D

- John, a co zrobimy jak już jakoś rozbijemy tą szyb.. O, witam - Powiedział przystojny i bardzo, bardzo seksowny mężczyzna
:C

- Freddy, to Boone, Boone, to Freddy - powiedział Locke.
Uścisnęli sobie dłonie na przywitanie.
- A więc, Freddy, Boone - co powiecie, żebyśmy przekąsili soczyste mięso z dzika na śniadanie ? - rzekł z uśmiechem Locke, wziął dzika na plecy i poszli razem do obozu.

<obóz>
Avatar użytkownika
Kyś
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 527
Dołączył(a): grudnia 2007
Lokalizacja: Rzeszów
Ulubiona postać: Locke

Re: Dżungla

Postprzez Jogurcik » 09 kwi 2010, 20:48

Dona i Michał szli dłuższy czas przez dżunglę.
-Nie podoba mi się to, że tak długo idziemy.-spanikowała Dona.
- Spokojnie. Wiem gdzie idziemy jeszcze trochę w prawo i zaraz będzie ocean.
- No chyba nie. Idioto, przecież wiem, że tutaj nie byliśmy wcześniej! Musimy się cofnąć, bo musiałeś pomylić drogę. Tak to jest z facetami!
- Coo?! Chyba ogłupiałaś szliśmy tędy koło tego drzewa z mango i minęliśmy mała polankę, a potem przez strumień!
-Weź koleś. Pogięło cie! Uwierz mi-wiem lepiej! Nie było żadnej polanki! Mówiłam ci wcześniej, że powinniśmy skręcić przy tamtym...- i naglę Dona urwała swoją wypowiedź w połowie zdania.-Ciii... słyszałeś to?-szepnęła.
-Noo... - Odpowiedział Michał rozglądając się dookoła-Jak myślisz, co to?
-Nie ważne co to! Zamknij się do jasnej cholery, bo nie rozumiem ani słowa!
-Chooodź....Chooodź do mniee...-było słychać dziwne szepty.
-O CHOLERA! JA NIGDZIE NIE IDE!-wrzasnęła Dona.
- Wyłaz stamtąd cholero jedna!
Szepty było słychać coraz głośniej i głośniej.
-Lepiej spierdalajmy...-zaproponował Michał.
Po tych słowach zaczęli biec jak najszybciej tylko umieli i nagle wylądowali plaży.

[Obóz rozbitków]
Avatar użytkownika
Jogurcik
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 37
Dołączył(a): kwietnia 2008

Re: Dżungla

Postprzez Yona » 13 kwi 2010, 00:23

Weszła do dżungli. Nic ciekawego. Nic.
Szła bezmyślnie obijając znalezionym kijkiem o drzewa. Nagle usłyszała jakiś szelest. Momentalnie się odwróciła.
Siwy facet w łachmanach.
Że co?!
Wyciągnęła broń i wycelowała w nieznajomego.
- Kim jesteś? - zapytała.
Ten tylko podniósł ręce do góry i uśmiechnął się.
- Witaj Amy. - rozległ się głos z prawej strony.
Znowu się odwróciła. Na ziemi siedział zarośnięty facet w starych podartych dżinsach i skórzanej kurtce.
Co tu się dzieje, do cholery?!
Facet z dżungli przyglądał jej się zdziwiony. Dopiero co celowała w niego bronią, po czym zmieniła kierunek w stronę drzew.
Gość nadal siedział. Schowaną w połach kurtki ręką wyciągnął butelkę i spojrzał smutno przed siebie.
- Wiesz, mi to w sumie bez różnicy... Ale Tobie... Pomogło? - zapytał patrząc na nią uważnie.
Była coraz bardziej przerażona. Cofnęła się kilka kroków.
Wstał i zaczął się do niej zbliżać.
- Poznałem to, czego tak szukasz. - uśmiechnął się.
- Nie zbliżaj się, bo strzelę! - krzyknęła, choć wiedziała, że te słowa w niczym nie pomogę.
- Mam się tego bać? - zaśmiał się. - Przecież wiesz, że ja...
Zamknęła oczy i oddała strzał. Cisza. Spojrzała. Pusto. Podbiegła do miejsca, w którym stał. Nie ma śladów krwi, nie ma śladów człowieka.
Halucynacje?
Nagle sobie przypomniała, że nie jest tu sama. Odwróciła się. Facet ciągle stał i patrzył na nią ze zdziwieniem zmieszanym z bliżej nieokreślonym, acz zatroskanym wyrazem twarzy.
Cofnął się i znikł w wysokich trawach.
Muszę się stąd wynosić. - pomyślała biegnąc w stronę plaży.
Jedyne o czym w tej chwili marzyła, to znaleźć się w bezpiecznym namiocie.
I zrobiła to zaraz po powrocie. Tym razem opróżniła więcej butelki niż drobny łyk z rana.
Avatar użytkownika
Yona
Ekipa LOST Online
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 571
Dołączył(a): stycznia 2008
Lokalizacja: Kato

Re: Dżungla

Postprzez ToniPawel » 08 maja 2010, 10:24

Po wejściu w głąb dżungli zrobiło się ciemniej. Nie była to jeszcze pora , by wyjąc latarkę , więc James już po kilku minutach zgubił tajemnicze ślady. Cholera! Co ja mam teraz zrobić?- zapytał się sam siebie –Na pewno nie wrócę w tamte miejsce pełne pająków. Zgubiłem się, nie wiem, gdzie iść. Muszę znaleźć jakiś strumyk ,jestem bardzo spragniony.
Mężczyznę ogarnął strach .Nie miał żadnej broni przy sobie, oprócz siekiery , a w każdej chwili mógł wyskoczyć zza krzaków dzik. Może inni ludzie wzięli, by pistolet ze sobą i zaczęli zabijać, nim zwierzęta ,ale on tego nie zrobił. Po za tym została w, nim tylko jedna kula przeznaczona na zabicie Charlesa Widmora. Szedł prosto przed siebie, byle, by jak najszybciej znaleźć dla siebie schronienie.
Każda minuta trwała jak godzina , były to minuty grozy , Jamesowi wydawało się , że widzi stado dzików po lewej , a po prawej setki pająków. Miał halucynacje, aż nagle niespodziewanie zza krzaków wyszedł jakiś łysy mężczyzna.
-Kim jesteś ?-krzyknął przestraszony James
-Spokojnie , nie bój się , nic Ci nie zrobię. Nazywam się John, John Locke. Możesz mi mówić Locke.
Mężczyznę zdenerwowało to , że owy John tak łatwo wyczuł jego emocję. Na dodatek mówił tajemniczym głosem.
-Wybacz mi te zachowanie , ale zde… -James ugryzł się w język . Niektórzy mówili , że był stworzony do pakowania się w kłopoty .-Jestem James. Poszukuje jakiegoś strumienia , może wiesz czy w tych okolicach znajduje się jakiś ?
-YYY… tu nie ma żadnego strumienia- Mężczyzna od razu poczuł , że John coś przed, nim ukrywa.-Idź cały czas prosto przed siebie , tam znajduje się strumień z czystą wodą. Ja teraz … muszę już iść , zobaczymy się później- powiedział pospiesznie i odszedł.
James poszedł w wyznaczonym kierunku .Musiał używać swojej siekiery do cięcia gęstych zarośli .Cały czas zastanawiał się nad tym co Locke może przed, nim ukrywać, ale na razie nie wpadł na żaden pomysł. Za chwilę usłyszał jakiś szum , który zwiększał się z każdym krokiem. Jednak mężczyźnie nie wydawało się, że to jest strumień. Najprawdopodobniej Locke nie chciał, żeby James poszedł z, nim i wskazał mu niewłaściwą drogę . Czemu do cholery on mnie okłamał ?-pomyślał zdenerwowany.

[wodospad]

Tamtego posta w temacie :Skraj dżungli nie mogłem edytować ,bo chciałem napisać , że będę znajdował się w dżungli .
ToniPawel
YEARS_OF_MEMBERSHIPYEARS_OF_MEMBERSHIP
Posty: 87
Dołączył(a): stycznia 2010

Poprzednia strona

Powrót do Dżungla

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości