Strona 1 z 2

5 This Place is Death

PostNapisane: 27 gru 2008, 18:16
przez Blucyfer
5 This Place is Death

Postać główna:
Premiera w ABC: 11.02.2009



Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 12:32
przez Gaw
OMFG, ile można zdychać? Przynajmniej wreszcie się udało. Do dupy też wątek z Jinem, kogo to obchodzi? Szkoda, że gry nie ma, bo by doszło sporo nowych miejsc. Łysy uratował odcinek, niezły numer Ben zrobił i też trochę Jacob Łysemu jak go chciał z wyspy wykolegować :D 7/10

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 12:51
przez Blucyfer
Jak można dać temu epowi 7/10?

No coś kapitalnego, naprawdę. 9-/10. Minus za kiepską reżyserię pojawienia się dymka.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 13:02
przez Gaw
Chciałem 6, ale wkroczył Łysy :(

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 13:04
przez Blucyfer
E tam, nie znasz się ;[ Uważasz że Hitman był dobrym filmem i słuchasz czarnych raperów, więc twoje zdanie się nie liczy.


Teraz to może wydarzyć się wszystko. Co z Locke'm, rozbitkami na górze (flashów już nie będzie?) no i oceanic six?

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 13:23
przez No_name
Odcinek jak wszystkie pozostałe, nie licząc rozpoczęcia sezonu. Niby coś się działo, ale akcja stoi w miejscu. Za dużo Jina oraz Francuzów. Plus dla Łysego, bo jak zawsze potrafi chodzić, nawet gdy nie powinien być w stanie.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 13:50
przez Devil_2k
Odcinek powinien nazywać się "Lost Season 5 Episode 5, Starring: The Smoke" ;) Fajnie, że znowu się pojawił. Okazuje się, że Rouessau mówiła prawdę i jej kompani naprawdę stali się "źli".

Fajnie, że Jacob się znowu pojawił - kupa, że znowu w postaci ojca Jacka co oznacza, że on po prostu jest Jacobem. Pojechał do Australii i zdechł, później wrócił na wyspę w trumnie i ożył (to oznacza, że z Dżonem stanie się to samo?). Znowu dowiedzieliśmy się kolejnej ciekawej rzeczy - Daniel z przyszłości (post wyspowy) wraca do przeszłości powiedzieć Sharlotte, że umrze jak wróci na wyspę (no bo przecież już to widział). Właściwie to chyba tyle. Dochodzi jeszcze wątek powrotu na wyspę - jeżeli "that'll we have to do for now", to czy to oznacza, że flesze po chwili znów się zaczną dopóki wszyscy, którzy opuścili wyspę na nią nie wrócą? ;)

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 13:52
przez LucyLu
Odcinek całkiem niezły, wreszcie wieększość na wyspie. Za dużo Francuzów i nie bardzo wiem po co ich w ogóle dali, chyba, że to się później wyjaśni. Jin w porządku, mogło być go faktycznie mniej ale da się znieść. John jak zwykle "po prostu wie" i za to plus. Powrót dymka - "monstera" tez na plus, bo to typowe lostowe klimaty. Dla mnie najlepszy w odcinku był Ben i mogło być go więcej:) Prawie nic się nie wyjaśniło, doszły nowe zagadki i już nie trzeba się będzie męczyć z Charlotte :D
8+/10

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 17:11
przez Gaw
Devil_2k napisał(a):Fajnie, że Jacob się znowu pojawił - kupa, że znowu w postaci ojca Jacka co oznacza, że on po prostu jest Jacobem.


Jacob istniał jeszcze zanim Dharma pojawiła się na wyspie. Wątpię żeby stary Jacka był nim już wtedy.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 17:23
przez Blucyfer
O ILE to jest Jacob.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 17:38
przez Gaw
Piszę właśnie, że nie :) Jeśli by tak było, to by się przyznał, a nie mówił że to nie on.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 17:41
przez Blucyfer
Jacoba jestem pewien że nigdy nie ujrzymy, jako postaci fizycznej.

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 18:08
przez Rambo
Przychylę się do opinii NNa. Znów to samo. Odcinki praktycznie się nie różnią od siebie. Faktycznie otrzymujemy to czego od dawna się domagaliśmy czyli mitologię wyspy, ale czy aby twórcy wybrali odpowiedni sposób?

Flashfowardy, może poza finałem 3 sezonu, okazały się nietrafionym rozwiązaniem i zamuliliśmy się przez nie w sezonie czwartym. Miały na celu odświeżyć fabułę, nagiąć nieco zasady po to aby uatrakcyjnić samą formę serialu. 3 sezony flashbacków w tamtym momencie to może rzeczywiście było zbyt wiele. Teraz jednak za nimi tęsknię, ponieważ nadawały specyficzny klimat każdemu odcinkowi. Łatwo było rozróżnić je po tytułach. A teraz? Mamy dopiero 5 odcinków to nadążam ale sądzę, że niedługo mi się pomiesza.

Nie ma flashfowardów, nie ma flashbacków. Mamy tylko wyspę i Los Angeles, no może za wyjątkiem losów Desmonda, który i tak ostatecznie trafił do L.A. Spodziewałem się oczywiście, że serial wyraźnie skręci w stronę sci-fi i nawet to z nieukrywaną radością akceptowałem. Jednakże mamy tu do czynienia z sci-fi na siłę a to mi się nie podoba. Sceny który widzimy przy okazji kolejnych rozbłysków i skoków w czasie równie dobrze mogłyby być pokazane w postaci flashbacków- Danielle, Widmora nawet samego Richarda. Na kontynencie natomiast po obiecującym początku wieje nudą. Najbardziej zabrakło w odcinku Hurleya, który jako jedyny ratował sytuację. Nie pasujący do tego miejsca Ben, bezbrody Jack, flakowata Sun i bezmyślna Kate plus stara baba nauczycielka fizyki na emeryturze przesiadująca najlepiej w kościele i mamy rozmemłaną papkę fabuły nadającą się najlepiej jako pokarm dla pacjentów hospicjum.

W poprzednim odcinku zobaczyliśmy po raz pierwszy młodą Rousseau. W sumie to i nawet ożywiające było (choć na pewno nie tak jak młody Widmore skręcający karki). W następnym odcinku spodziewałem się, że dowiemy się czegoś więcej o tej postacie, czegoś niespodziewanego, porywającego, intrygującego, obojętnie, po prostu czegoś nowego. Nie otrzymaliśmy nic! Mało tego historia Rousseau została podana na talerzu jak flaki z olejem. O wszystkim wiedzieliśmy. Tak jej załodze odbiło, tak jednemu urwało rękę, tak, tak, tak... Dlaczego? Wciąż nie wiemy. Może tylko stary dobry smoke monster ukazany w starym dobrym stylu i tu jedyny plus. Te mury, chyba świątyni również działają na wyobraźnię. Co tam się znajduje? Smoke monster to już wiemy, ale co jeszcze?

Obrazek

Już wiem, która postać jest najnudniejszą postacią wprowadzoną w sezonie czwartym. Oczywiście Charlotte. Zajmowała się antropologią- to ciekawe, szukała skamielin niedźwiedzi polarnych na pustyni- ciekawe, mówiła po koreańsku- ciekawe, za młodu przebywała na wyspie- również ciekawe. Więc po cholerę wprowadzano tę postać, żeby ją tak szybko uśmiercić? Jej przemówienie przedśmiertne wyjaśniające jej historię brzmiało niczym depesza prasowa. W katastrofalny sposób przedstawione. Spłyciło i zniszczyło postać serialową. Mam nadzieję, że scenarzyści zeszmacili się tylko z konieczności, gdyż coś słyszałem o tym, że aktorka ma zagrać u boku Clooneya. W sumie ja w życiu bym Lostów dla starego dziada z Ostrego Dyżuru nie zostawił, ale nie jestem w sumie kobietą i nie wiem jak to jest....

Obrazek

Kolejna sprawa- nieznośna przypadkowość. Spotkanie na siłę. Czyje? Oczywiście Jina i grupy z Sawyerem i Lockiem. Skoro oni skakali w czasie po latach 50tych a on po 80tych oznacza to, że poruszali się po innych nazwijmy to "trasach czasowych", więc prawdopodobieństwo ich rychłego spotkania jest bardzo niewielkie. O ile ta przypadkowość obserwowana we flashbackach bawiła i zachwycała, tutaj to po prostu wygląda źle, nieautentycznie.

Znowu widzimy Christiana. Kolejny raz bez żadnych wyjaśnień. Pojawia się, poucza Łysego, znika i znów nudą zawiewa. "To Ty miałeś przenieść wyspę nie Ben!". Ben Ty idioto! Poza tym gdzie jest do cholery Jacob? Jeszcze raz pokażą mi mordę tego żula zamiast największej tajemnicy wyspy to przestanę ściągać odcinki i zaczekam aż na jedynce puszczą.

Dzisiaj zająłem się tylko i prawie wyłącznie krytyka. Czytający to stwierdziliby, ze odcinek w ogóle mi się nie podobał i dam mu najwyżej 3/10. Mimo wszystkiego jednak co napisałem dam mu 7/10. Ogólnie to mi się podobał. Obawiam się jednak, że zmiany, styl narracji, prezentowania fabuły, nawet sposób gry aktorskiej idą w tym serialu w nieodpowiednim kierunku. Spodziewam się pewnych zmian po tym jak O6 wróci na wyspę a to juz chyba niedługo. 70 godzin podobno. I kolejna głupota znów. Skoro siedzieli 3 lata poza wyspą to czemu nagle mają zaledwie 70 godzin?

Obrazek

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 20:44
przez Devil_2k
Przecież Jacob jest nieśmiertelny jak Richard, więc co za różnica kto go gra ;)

Re: 5 This Place is Death

PostNapisane: 12 lut 2009, 22:06
przez Blucyfer
Hani wysmażył ciekawy tekst, ale wytkane przez niego błędy czasem nie muszą być błędami. Jak przypadkowe spotkanie Sawyera i Jina było trochę naciągane, tak sprawy z Charlotte pomińmy - może ją jeszcze spotkamy, jak była młoda? Z tymi 70 godzinami to nie do końca wiadomo o so chosssi więc również proponuję poczekać zanim zlinczujemy twórców.